18.09.2026, 10:47

Szukaj

Polowanie

Wyborcy kantonu Gryzonia zabrali głos

Złote spadochrony dla rządu odchodzą do historii. Oficjalnie chodziło o oszczędności, przywileje i sprawiedliwość wobec podatników. Nieoficjalnie jednak to głosowanie było też barometrem nastrojów. A nastroje są złe.

Redakcja Wild beim Wild · 3 grudnia 2025

30 listopada 2025 r. mieszkańcy kantonu Gryzonia wyraźnie przyjęli kantonalną inicjatywę ludową «Koniec ze złotym spadochronem dla członków rządu – nie dla dożywotniej renty spoczynkowej».

Około 65,4 procent głosowało na tak, 34,6 procent na nie. Kontrpropozycja Wielkiej Rady została odrzucona przy 52,8 procent głosów na nie. Wynik ten, przy większości głosów na tak w 98 ze 100 gmin, wygląda na coś więcej niż tylko techniczną korektę ustawy o wynagrodzeniach. Trąci zasadniczą frustracją wobec elit politycznych.

Kto śledził politykę kantonu Gryzonia w ostatnich latach, dostrzega pewien wzorzec: polityka słucha przede wszystkim tych, którzy krzyczą najgłośniej, i nie cofa się przed rozpowszechnianiem nieprawdy. Dotyczy to wilka, łowiectwa, rolnictwa. Kto najgłośniej narzeka, dramatyzuje i grozi, ten stawia na swoim. Kto opowiada się za ochroną zwierząt, szacunkiem wobec dzikich zwierząt i nowoczesną polityką wobec dzikiej fauny, ten przegrywa głosowanie za głosowaniem.

W ten klimat wpisuje się teraz decyzja o zniesieniu renty spoczynkowej dla członków rządu. Byłoby naiwnością sądzić, że ludzie rozstrzygali wyłącznie kwestię techniczną dotyczącą wynagrodzeń. Nie ma na to danych empirycznych, ale wiele wskazuje na to, że wielu uprawnionych do głosowania miało przy urnach na myśli coś innego: rząd, który w sprawie wilka słucha najgłośniejszych lobbystów, ignoruje fakty naukowe i ogłasza dzikie zwierzęta problemem. Dlaczego akurat te osoby miałyby zapewnić sobie dożywotnią rentę specjalną?

Przesłanie płynące z gmin jest jasne: przywileje dla „tych na górze” nie dają się już uzasadnić. Zwłaszcza gdy ta sama klasa polityczna prowadzi wobec dzikich zwierząt politykę, która sprawia wrażenie zacofanej, jednostronnej i pozbawionej faktów. Kto czyni z wilka politycznego kozła ofiarnego, nie powinien się dziwić, gdy społeczeństwo w końcu straci cierpliwość.

Dla rządu Gryzonii ta decyzja to więcej niż tylko cięcia finansowe. Jest wotum nieufności. Nie w sensie prawnym, ale politycznym. A ta nieufność ma wiele wspólnego z tym, jak w tym kantonie traktuje się dzikie zwierzęta. Kto systematycznie odrzuca kwestie ochrony zwierząt i współczesnej ekologii dzikich zwierząt, wysyła ludziom sygnał: reprezentujemy interesy, a nie zasady.

To ironia: poświęca się wilka, aby zapanował spokój, a niepokój wybucha gdzie indziej. Rząd mógł już od dawna zauważyć, że polityka, która przykłada większą wagę do najgłośniejszego karabinu niż do tego cichszego, ale szerszego pragnienia respektu wobec dzikich zwierząt, kosztuje zaufanie. Teraz nadszedł czas rozliczenia. Najpierw w sprawie renty. Może jutro w innych kwestiach.

Formalnie to głosowanie nie ma nic wspólnego z polityką wobec wilków. Politycznie jednak jest sygnałem ostrzegawczym. Kto w kwestii własnego portfela zostaje tak jednoznacznie skrytykowany przez wyborców, powinien uczciwie zapytać się, gdzie jeszcze zaufanie zostało zaprzepaszczone. Nieodłącznym elementem tego jest poważna analiza polityki kantonu Gryzonia wobec wilków. Wilk uznawany jest oficjalnie za temat zmartwień numer jeden, a jednocześnie duża większość chce, aby pozostał. Prawdziwym problemem jest polityka, która słucha krzykaczy i gestów symbolicznych.

Jeśli rząd potraktuje tę przestrogę na serio, wynikają z niej dwie lekcje:

  1. Ograniczanie przywilejów nie wystarczy. Potrzeba więcej pokory i więcej respektu wobec społeczeństwa, które jest bardziej wrażliwe na dobrostan zwierząt i przyrodę, niż niektórzy lobbyści chcieliby przyznać.
  2. W kwestii wilka i łowiectwa rekreacyjnego nie może dłużej decydować wyłącznie najgłośniejsza grupa. Potrzebna jest polityka oparta na faktach, etyce i długofalowej ochronie bioróżnorodności, a nie na krótkotrwałych emocjach.

Mieszkańcy Gryzonii pokazali, że mogą odebrać rządowi finansowe przywileje. Może to czas, aby ten sam rząd wreszcie zaczął też kwestionować przywileje, które od dziesięcioleci są broniowane wokół łowiectwa rekreacyjnego i sposobu traktowania dzikich zwierząt. Kto politycznie traktuje wilka jak zwierzę zakłócające porządek, sam w końcu staje się czynnikiem zakłócającym zaufanie do polityki.

To głosowanie było przede wszystkim opowiedzeniem się za zniesieniem uposażenia emerytalnego. Między wierszami było ono jednak także sprzeciwem wobec polityki, która wciąż na nowo poświęca ochronę dzikich zwierząt najgłośniej krzyczącym. Kto przy własnym uposażeniu emerytalnym zostaje tak wyraźnie przywołany do porządku, powinien uważniej nasłuchiwać także w kwestii wilka i łowiectwa rekreacyjnego. I to nie tylko tych, którzy najchętniej chcieliby strzelać.

Dalsze artykuły

Więcej na temat łowiectwa hobbystycznego: W dossier Rola i krytyka hobbystycznych myśliwych przyglądamy się wykształceniu, władzy i samoocenie myśliwych rekreacyjnych. Co na ten temat mówią badania, pokazuje Łowiectwo w faktach: stan badań.

Stanowisko IG Wild beim Wild: IG Wild beim Wild odrzuca łowiectwo rekreacyjne. Naszym wzorem jest kanton Genewa, który od 1974 roku obywa się bez łowiectwa rekreacyjnego: bez sezonów polowań, bez psów myśliwskich, bez polowań nagonkowych, bez ambon myśliwskich, bez okrucieństwa wobec zwierząt i przestępczości, które gdzie indziej towarzyszą sezonowi polowań. To, co działa tam od ponad pięćdziesięciu lat, obala każdy stanowisko JagdSchweiz. Związek, który opiera swoją politykę na twierdzeniach obalanych we własnych dokumentach, nie jest organizacją branżową, lecz fabryką dezinformacji.

Wszystkie wpisy są przygotowywane przez IG Wild beim Wild oraz zewnętrznych współautorków i współautorów. Badania, struktura i procesy redakcyjne mogą być przy tym wspierane przez narzędzia oparte na sztucznej inteligencji.

Wesprzyj naszą pracę

Dzięki Twojej darowiźnie pomagasz chronić zwierzęta i sprawić, by ich głos został usłyszany.

Przekaż darowiznę teraz →