21.09.2026, 06:01

Szukaj

Polowanie

Szopy pracze nie powinny znajdować się na unijnej liście gatunków inwazyjnych

W apelu skierowanym do Komisji Europejskiej ds. Środowiska organizacja Wildtierschutz Deutschland domaga się usunięcia szopa pracza z listy inwazyjnych gatunków obcych o znaczeniu unijnym (tzw. „listy unijnej”).

Redakcja Wild beim Wild — 5 lipca 2022

Rozporządzenie UE nr 1143/2014 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 października 2014 r. określa m.in. przesłanki umieszczania gatunków zwierząt na liście unijnej.

Przyglądając się tym kryteriom bliżej, szybko staje się jasne, że za umieszczeniem na liście szopa pracza (Procyon lotor), a także innych gatunków łownych, stoją argumenty niemające nic wspólnego z faktami — dzieje się tak przede wszystkim dzięki naciskom ze strony grup związanych z łowiectwem.

I tak w ustępie (10) rozporządzenia czytamy: «Inwazyjny gatunek obcy należy uznać za mający znaczenie unijne, jeżeli szkody, jakie powoduje w zainteresowanych państwach członkowskich, są na tyle znaczące, że uzasadniają przyjęcie szczególnych środków, mających zastosowanie w całej Unii, w tym również w tych państwach członkowskich, których problem jeszcze nie dotyczy lub według wszelkiego prawdopodobieństwa nigdy nie dotknie. Aby identyfikacja podgrupy inwazyjnych gatunków obcych o znaczeniu unijnym pozostała w rozsądnym zakresie, lista unijna powinna być tworzona i aktualizowana stopniowo, koncentrując się na tych gatunkach, których umieszczenie na liście unijnej rzeczywiście pozwoliłoby w sposób efektywny kosztowo zapobiegać, minimalizować lub łagodzić ich niekorzystny wpływ.»«

To uzasadnienie umieszczenia szopa pracza na liście unijnej jest nietrafne. Nieprawdą jest bowiem, że szopy pracze powodują w Niemczech lub innych krajach UE tak znaczące szkody ekologiczne, epidemiologiczne czy ekonomiczne, że ich umieszczenie na liście unijnej byłoby konieczne lub uzasadnione. Wprawdzie istnieją obserwacje wskazujące, że szopy pracze mogą zagrażać lokalnym populacjom gatunków chronionych, jednak nie ma wiarygodnych dowodów na to, że szop pracz stanowi wielkopowierzchniowe lub zagrażające przetrwaniu populacji zagrożenie dla tych gatunków.

Obszerne i wieloletnie badania naukowe z Parku Narodowego Müritz, gdzie szopy pracze osiągają najwyższe zagęszczenia populacji w naturalnych siedliskach w Europie, nie potwierdziły natomiast negatywnego wpływu ekologicznego na inne rodzime gatunki zwierząt w tym środowisku (Michler, B.A., 2020: Koproskopische Untersuchungen zum Nahrungsspektrum des Waschbären).

Również w Niemczech, gdzie populacja szopa pracza osiągnęła obecnie liczbę około miliona zwierząt i nieustannie się powiększa, nie widać, w jaki sposób negatywne skutki – w szczególności dalsze rozprzestrzenianie się tego gatunku – mogłyby zostać rzeczywiście skutecznie kosztowo zapobieżone, zminimalizowane lub złagodzone:

Od sezonu 2013/14 liczba upolowanych zwierząt, będąca wskaźnikiem rozwoju populacji, wzrosła w tym kraju ponad dwukrotnie, przekraczając 200 000 osobników. Tam, gdzie szopy pracze są intensywnie odstrzeliwane na dużym obszarze, zmniejsza się jedynie średni wiek zwierząt – populacje pozostają – w zależności od pojemności siedliska – stałe lub rosną. Potwierdzają to również liczne badania naukowe (np. Robel, R.J.; N.A. Barbes & L.B. Fox (1990): Racoon populations: Does human disturbance increase mortality? Transactions of the Kansas Academy of Science 93 (1-2), 22-27). Podejmowana od dziesięcioleci próba redukcji populacji szopów praczy na dużym obszarze w oparciu o arbitralnie prowadzone polowania od dawna kończy się niepowodzeniem. Raczej należy zakładać, że działalność łowiecka sprzyja rozprzestrzenianiu się szopów praczy i pogarsza sytuację ekologiczną na miejscu, zamiast ją poprawiać. Poza tym odpowiedzialne ministerstwa poprzez swoje ustawodawstwo wspierają okrutne wobec zwierząt traktowanie tego gatunku: wspierane przez publiczną komunikację związków łowieckich, podsycane przez liczne media i realizowane przez pewien specyficzny rodzaj osób uprawnionych do wykonywania polowania.

Nie widać też, w jaki sposób szopy pracze miałyby istotnie zagrażać bioróżnorodności i związanym z nią usługom ekosystemowym. Wprawdzie istnieją dowody na to, że szopy pracze jako wszystkożercy w odpowiednio mniejszych siedliskach dały się zauważyć poprzez drapieżnictwo wobec lęgów ptaków i płazów. Aby przeciwdziałać temu za pomocą odpowiednich środków zarządzania, nie ma jednak potrzeby umieszczania tego gatunku na liście unijnej. W tym przypadku w zupełności wystarczające są lokalne działania z zakresu ochrony przyrody w ramach krajowego ustawodawstwa.

W Europie nie udokumentowano do tej pory w sposób wiarygodny – a już zwłaszcza nie naukowo – żadnych poważnych szkód wyrządzanych przez szopy praczy rodzimym gatunkom oraz strukturze i funkcjonowaniu ekosystemu poprzez zmiany siedlisk, drapieżnictwo, konkurencję, przenoszenie chorób, wypieranie gatunków rodzimych na znacznej części ich obszaru występowania oraz efekty genetyczne wynikające z hybrydyzacji. Gdyby chciano na serio zatrzymać spadek liczebności różnych chronionych gatunków zwierząt, które okazjonalnie stanowią również pożywienie szopów praczy, należałoby zająć się przyczynami tego zjawiska. Znajdują się one przede wszystkim w niszczeniu bądź przekształcaniu siedlisk przez interesy gospodarcze.

Szopy pracze nie mają też istotnego negatywnego wpływu na zdrowie ludzkie czy gospodarkę. Szkody gospodarcze, np. w drzewach owocowych czy budynkach mieszkalnych, nie mają nawet w przybliżeniu wymiaru ogólnogospodarczego. Każdy z osobna może temu zapobiegać za pomocą odpowiednich środków zgodnych z zasadami ochrony zwierząt. Jak można żyć w zgodzie z tymi zwierzętami, pokazują na przykład Kassel czy Berlin.

Również z epidemiologicznego punktu widzenia szopy pracze nie stanowią istotnego zagrożenia. Owszem, mogą potencjalnie przenosić glistę szopa praczego (Baylisascaris procyonis), jednak badania przeprowadzone w Ameryce Północnej wykazały, że prawdopodobieństwo zarażenia się nią przez człowieka jest bardzo niskie. W Instytucie Roberta Kocha nie znajdziemy na ten temat nawet wzmianki.

«W centrum rozporządzenia UE powinny znajdować się wyłącznie gatunki, które dostają się na terytorium Unii w wyniku działalności człowieka.» (7)Także ten aspekt nie znajduje zastosowania w przypadku szopów praczy. Szopy pracze zdobywają swoje siedliska w Europie, wychodząc z Niemiec, już od lat 30. XX wieku. W Niemczech zwierzęta te są od dawna dobrze zadomowione. Poważne negatywne skutki dla bioróżnorodności i związanych z nią usług ekosystemowych, a także inne skutki społeczne i gospodarcze, nie zostały udokumentowane na szeroką skalę.

W ustępie (15) rozporządzenia czytamy dalej: «Priorytetowo należy uwzględniać na unijnym wykazie te inwazyjne gatunki nierodzime, które jeszcze nie występują w Unii lub znajdują się w wczesnej fazie inwazji, a także inwazyjne gatunki nierodzime, które mogą wywoływać najsilniejsze niekorzystne skutki. Ponieważ do Unii mogą być stale wprowadzane nowe inwazyjne gatunki nierodzime, a istniejące gatunki nierodzime rozprzestrzeniają się i powiększają swój zasięg, należy zapewnić, że unijny wykaz będzie na bieżąco przeglądany i aktualizowany.»

Już w momencie umieszczenia szopa pracza na unijnym wykazie gatunek ten był co najmniej w Niemczech w pełni zadomowiony. W tamtym czasie żyło tam już około 500 000 tych zwierząt. Jak mało skuteczne jest umieszczenie szopów praczy na unijnym wykazie, pokazuje podwojenie populacji w ciągu ostatnich ośmiu lat. Tego rozwoju nie można zatrzymać za pomocą środków, które byłyby etycznie uzasadnione.

Z podanych powyżej powodów apelujemy do Komisji Europejskiej do spraw Środowiska o rozważenie usunięcia szopa pracza, a w razie potrzeby również innych gatunków zwierząt, do których podobnie odnoszą się wymienione powyżej kryteria, z unijnego wykazu, aby móc skoncentrować się na tych gatunkach, których niekorzystne skutki można rzeczywiście skutecznie i efektywnie kosztowo zapobiegać, minimalizować lub łagodzić.

Link do rozporządzenia UE w sprawie gatunków inwazyjnych

Link do listu do komisarza UE do spraw środowiska Sinkevičiusa

Więcej na temat łowiectwa hobbystycznego: W dossier Rola i krytyka hobbystycznych myśliwych przyglądamy się wykształceniu, władzy i samoocenie myśliwych rekreacyjnych. Co na ten temat mówią badania, pokazuje Łowiectwo w faktach: stan badań.

Stanowisko IG Wild beim Wild: IG Wild beim Wild odrzuca łowiectwo rekreacyjne. Naszym wzorem jest kanton Genewa, który od 1974 roku obywa się bez łowiectwa rekreacyjnego: bez sezonów polowań, bez psów myśliwskich, bez polowań nagonkowych, bez ambon myśliwskich, bez okrucieństwa wobec zwierząt i przestępczości, które gdzie indziej towarzyszą sezonowi polowań. To, co działa tam od ponad pięćdziesięciu lat, obala każdy stanowisko JagdSchweiz. Związek, który opiera swoją politykę na twierdzeniach obalanych we własnych dokumentach, nie jest organizacją branżową, lecz fabryką dezinformacji.

Wszystkie wpisy są przygotowywane przez IG Wild beim Wild oraz zewnętrznych współautorków i współautorów. Badania, struktura i procesy redakcyjne mogą być przy tym wspierane przez narzędzia oparte na sztucznej inteligencji.

Wesprzyj naszą pracę

Dzięki Twojej darowiźnie pomagasz chronić zwierzęta i sprawić, by ich głos został usłyszany.

Przekaż darowiznę teraz →