Polska: Coraz więcej terenów wolnych od polowań dla dzikich zwierząt
Również przywileje myśliwych zostały w ostatnich latach znacznie ograniczone. Inicjatywa »Zakaz Polowania Prywatnym Terenie« (Inicjatywa na rzecz zakazu polowań na terenach prywatnych) angażuje się na rzecz praw właścicieli gruntów i dzikich zwierząt.
W Polsce przybywa gruntów wolnych od polowań: liczni właściciele gruntów pozywają do sądu w związku z przymusowym polowaniem na ich ziemi.
Do tej pory zapadło 133 wyroków sądów administracyjnych, na mocy których grunty prywatne zostały wyłączone z obwodów łowieckich.
W ostatnich latach w Polska doszło do istotnych zmian prawnych dotyczących wykonywania polowań na gruntach prywatnych.
W 1952 roku ówczesne komunistyczne władze wprowadziły prawo łowieckie obowiązujące w Polsce do dziś, na mocy którego Dzikie zwierzęta są prawnie uznawane za własność państwa, a gospodarka łowiecka jest prowadzona przez państwo. Władze decydują o rodzaju i liczbie zwierząt, które mają być dokarmiane, a później odstrzelone. Prawo własności prywatnych właścicieli gruntów zostało uznane za drugorzędne wobec potrzeb gospodarki leśnej i łowieckiej.
Nowa ustawa łowiecka z 2005 roku nie zmieniła niczego w tych obszarach. Cały kraj jest podzielony na obwody łowieckie, które obejmują zarówno tereny publiczne (np. lasy państwowe), jak i liczne obszary prywatne (lasy, łąki, grunty uprawne). Prawo do polowania przysługuje wyłącznie członkom quasi-państwowej organizacji, Polskiego Związku Łowieckiego, którego regionalne koła zarządzają poszczególnymi obwodami łowieckimi, płacąc za to niewielką roczną opłatę urzędom powiatowym lub zarządom lasów państwowych.
Prywatni właściciele nie czerpią z tego żadnych zysków i nie mają również możliwości, by odmówić Łowiectwo na swoich gruntach. Myśliwi rekreacyjni mogą bez zgody właścicieli w każdej chwili wchodzić na ich pola lub wjeżdżać na nie samochodami, ustawiać ambony, zakładać nęciska z marchwią lub kukurydzą w celu wabienia zwierzyny i strzelać do zwierząt.
W zamian za prowadzenie „gospodarki łowieckiej” państwo przekazało Polskiemu Związkowi Łowieckiemu obowiązek wypłacania odszkodowań za szkody łowieckie. W praktyce rolnicy mieli jednak poważne problemy z uzyskaniem zadowalającego odszkodowania, ponieważ szacowanie szkód i ustalanie wysokości odszkodowania należało do zadań myśliwych rekreacyjnych. Ci naturalnie chcą wypłacać jak najniższe odszkodowania za szkody łowieckie. Wiele obwodów łowieckich nie podejmuje też żadnych działań, by faktycznie chronić pola przed szkodami wyrządzanymi przez zwierzynę, ponieważ dla wielu ich członków strzelanie do zwierząt jest hobby lub weekendową przygodą połączoną z zawiezieniem do domu trofeów łowieckich. Częściowo obwody łowieckie sprzedają także możliwość komercyjnego polowania zagranicznym myśliwym rekreacyjnym. Obwody te dążą do tego, by liczebność jeleni, saren czy dzików rosła tak mocno, jak to możliwe, przede wszystkim dzięki intensywnemu dokarmianiu zwierząt zimą, aby później w sezonie łowieckim mieć więcej okazji do strzelania.
Przepisy porównywalne z niemieckim prawem łowieckim
Również w Niemczech wszystkie tereny poza zwartą zabudową (uznawaną za obszar objęty spokojem łowieckim) podlegają prawu łowieckiemu. Każdy właściciel gruntów położonych poza zabudową jest automatycznie – i często nie zdając sobie z tego sprawy – członkiem wspólnoty łowieckiej (Jagdgenossenschaft). Wspólnota łowiecka wydzierżawia prawo polowania myśliwym rekreacyjnym, którzy następnie prowadzą polowania. Właściciele gruntów muszą w ten sposób tolerować, że myśliwi rekreacyjni wchodzą na ich posesje, ustawiają ambony, zakładają miejsca dokarmiania, organizują polowania zbiorowe i odstrzeliwują zwierzęta, a nawet kota właściciela gruntu, jeśli oddali się zbyt daleko od domu i zostanie uznany za „kłusującego”.
Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł 26.06.2012, że przymusowe członkostwo we wspólnocie łowieckiej narusza prawa człowieka, jeśli właściciel gruntu odrzuca łowiectwo z powodów etycznych. Nie da się pogodzić z gwarantowaną w Konwencji praw człowieka ochroną własności sytuacji, w której właściciele gruntów są przymusowo członkami wspólnoty łowieckiej i muszą wbrew swojej woli znosić polowania na swoim terenie.
Na mocy wyroku najwyższego europejskiego sądu Republika Federalna Niemiec została zobowiązana do odpowiedniej zmiany swojego prawodawstwa łowieckiego. 6.12.2013 weszła w życie „ustawa o zmianie przepisów prawa łowieckiego”. Właściciele gruntów mogą złożyć w dolnym organie łowieckim (Untere Jagdbehörde) wniosek o objęcie ich nieruchomości spokojem łowieckim. W praktyce urzędy jednak rzucają właścicielom gruntów liczne kłody pod nogi, aby odwieść ich od wyłączenia nieruchomości z polowań: od straszenia wysokimi kosztami po groźbę konieczności płacenia za szkody łowieckie na sąsiednich gruntach. Wielu właścicieli gruntów musi latami czekać na wyłączenie swoich nieruchomości z polowań i często osiąga cel dopiero z pomocą adwokata.
Pierwsze pozwy w Polsce po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE
Konflikt między właścicielami prywatnych gruntów (najczęściej rolnikami) a myśliwymi rekreacyjnymi w ostatnich latach dalej się nasilił. Powód: w 2012 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Herrmann przeciwko Niemcom, w którym stwierdził, że właściciel gruntu może sprzeciwić się polowaniom na swojej własności, jeśli zabijanie zwierząt w tej formie jest dla niego nie do pogodzenia z sumieniem. W następstwie tego małżeństwo rolników z Lebusa w Polsce wniosło do sądu administracyjnego skargę przeciwko włączeniu ich pól o powierzchni 53 hektarów do obwodu łowieckiego nr 47. Małżonkowie chcieli założyć na swoim gruncie stawy. Plany te zostały pokrzyżowane, gdy myśliwi rekreacyjni zaczęli na tym terenie polować, wycinać drzewa i parkować samochody terenowe,Psy myśliwskie puszczać psy luzem i strzelać do zwierząt. Sąd administracyjny drugiej instancji skierował do Trybunału Konstytucyjnego pytanie prawne dotyczące zgodności prawa łowieckiego z polską konstytucją.
W lipcu 2014 roku polski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 27 polskiego prawa łowieckiego jest niezgodny z konstytucją i zostanie uchylony od stycznia 2016 roku. Trybunał Konstytucyjny powołał się również na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i stwierdził, że włączenie gruntu do obwodu łowieckiego bez odpowiedniego zabezpieczenia praw właściciela stanowi nieproporcjonalną ingerencję w jego prawo własności.
W styczniu 2016 roku stowarzyszenie ekologiczne „Zródla”, właściciel pięciohektarowego lasu, wystąpiło do urzędu wojewódzkiego w Łodzi z wnioskiem o wyłączenie tego terenu z obwodu łowieckiego nr 315, ponieważ stowarzyszenie, które działa również jako organizacja zajmująca się ochroną zwierząt, nie może tolerować zabijania zwierząt na swoim gruncie. Po odrzuceniu wniosku przez urząd wojewódzki stowarzyszenie wniosło skargę do sądu administracyjnego.
W grudniu 2016 roku ogłoszono wyrok, w którym utworzenie obwodu łowieckiego na terenie należącym do stowarzyszenia uznano za nieważne. Sąd podkreślił, że wszystkie uchwały sejmików wojewódzkich podjęte z powołaniem się na art. 27 zostały przyjęte na podstawie przepisów niezgodnych z konstytucją i nieważnych. W konsekwencji każdy właściciel gruntu może złożyć wniosek o stwierdzenie nieważności tych uchwał. W 2016 roku ogłoszono jednocześnie jeszcze trzy podobne wyroki w innych województwach.
Stowarzyszenie ochrony przyrody wspiera właścicieli gruntów
Stowarzyszenie ochrony przyrody „Źródła” upowszechniło informację o możliwości złożenia takiego wniosku przez każdego właściciela gruntu, uruchomiło stronę internetową www.zakazpolowania.pl („zakaz polowania”) i zaoferowało osobom poszkodowanym pomoc prawną.
Od początku 2017 roku ponad 100 kolejnych właścicieli gruntów złożyło w sądach pozwy w podobnych sprawach. Wszystkie rozstrzygnięcia były takie same. Większość powodów stanowili rolnicy, którzy nie godzili się na obecność myśliwych rekreacyjnych na należących do nich gruntach i nie zgadzali się z tym, że odszkodowania za szkody łowieckie wypłacają koła łowieckie, a nie Skarb Państwa.
Sądy niemal automatycznie wyłączały grunty powodów z obwodów łowieckich, a w ośmiu przypadkach wręcz rozwiązały całe obwody łowieckie. Mimo to wielu poszkodowanych właścicieli gruntów w Polsce unika drogi sądowej ze względu na koszty i ewentualną długotrwałość postępowania.
Właściciele gruntów mogą żądać wyłączenia z obwodu łowieckiego
W 2018 roku polski Sejm, jedna z dwóch izb polskiego parlamentu, znowelizował prawo łowieckie i między innymi ponownie wprowadził artykuł 27, uwzględniając uwagi Trybunału Konstytucyjnego. Sejmiki wojewódzkie mają teraz czas do marca 2020 roku na ponowne wyznaczenie granic obwodów łowieckich, tym razem jednak w porozumieniu ze związkami rolniczymi. Ponadto każdy właściciel gruntu może żądać, aby jego grunt nie został włączony do nowego obwodu łowieckiego, i to ze względu na szczególny rodzaj działalności prowadzonej na tym terenie.
Czy takie zastrzeżenia właścicieli gruntów zostaną uwzględnione, czy też ich prawa będą podlegać jedynie pozornej ochronie, okaże się dopiero w 2020 roku. Jeśli okaże się, że propozycje właścicieli są lekceważone, oznaczałoby to, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku nie jest respektowany, co skutkowałoby kolejnymi pozwami.
Właściciele gruntów mogą Zakaz polowań złożyć wniosek
Nowe przepisy dają również dodatkową możliwość zakazania wykonywania polowań na prywatnym gruncie poprzez złożenie prostego oświadczenia w lokalnych urzędach. Taki grunt pozostaje wprawdzie częścią obwodu łowieckiego, a myśliwi rekreacyjni mogą na niego wchodzić bez zgody właściciela (np. w celu odnalezienia rannych zwierząt), nie wolno im jednak tam strzelać.
Regulacja ta opiera się na wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2012 roku. Pierwotnie przepis miał dotyczyć wyłącznie poglądów etycznych właściciela, jeśli stoją one w sprzeczności z zabijaniem zwierząt, przy czym właściciel musiałby udowodnić swoje przekonania przed sądem. Ostatecznie te postanowienia zostały przez parlament usunięte praktycznie w ostatniej chwili, ponieważ prawdopodobnie byłyby niezgodne z konstytucją.
Wniosek o zakaz polowań można zatem złożyć bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Zakres zastosowania tego przepisu jest jednak ograniczony wyłącznie do osób fizycznych. Oznacza to, że osoby prawne, takie jak organizacje ochrony zwierząt i przyrody czy fundacje, podobnie jak w Niemczech, nie mogą składać wniosku o zakaz polowań na swoich terenach. W rezultacie stowarzyszenia ochrony zwierząt lub przyrody, takie jak „Źródła”, nie mogą z niego skorzystać, podobnie jak np. spółki będące właścicielami gruntów rolnych czy lasów gospodarczych.
Te obecnie obowiązujące przepisy wydają się niezgodne z konstytucją, ponieważ odbierają instytucjom społecznym możliwość skorzystania z przysługujących im praw. Prawne zaskarżenie mogłoby być jednak skomplikowane, zwłaszcza na tle faktu, że polski rząd zniósł niezależność Trybunału Konstytucyjnego.
Organizacje ochrony przyrody zjednoczone w koalicji „Niech żyją!” planują wspólnie szereg kampanii, które mają zachęcić prywatnych właścicieli gruntów do składania takich wniosków o zakaz polowań.
Sprzeciw wobec planowanych polowań zbiorowych
Kolejną zmianą obowiązującą od 2018 roku jest możliwość wniesienia przez właścicieli gruntów sprzeciwu wobec polowania zbiorowego, takiego jak polowanie z nagonką lub polowanie z naganką. Polowanie zbiorowe jest w Polsce popularną, brutalną „rozrywką czasu wolnego”, w której grupa myśliwych rekreacyjnych poluje wspólnie w jednym miejscu i strzela do ptaków lub dzikich zwierząt, które próbują uciec z lasu przed nagonką (czyli przed hałasującymi ludźmi). Często są to również polowania komercyjne, organizowane dla myśliwych rekreacyjnych z Niemiec, Francji lub Włoch. Od 2019 roku myśliwi rekreacyjni mają obowiązek powiadomić urząd gminy co najmniej 14 dni przed takim polowaniem, a urząd jest zobowiązany opublikować termin polowania na oficjalnej stronie internetowej. Właściciele gruntów mogą wnieść sprzeciw wobec planowanego polowania, powołując się na względy bezpieczeństwa, na przykład dlatego, że w tym samym czasie planują prace polowe lub obserwacje ornitologiczne dla grupy osób.
Kontrole przeprowadzone przez „Źródła” wykazały jednak, że większość kół łowieckich niestety nie wywiązuje się ze swoich obowiązków: informacje o planowanych polowaniach zbiorowych nie są przekazywane władzom gminnym na czas lub nie w pełnym zakresie (np. w zgłoszeniu brakuje godzin lub oznaczenia obwodu łowieckiego). Nierzadko zdarza się też, że prawidłowo powiadomiony urząd nie jest zaznajomiony z nowymi przepisami i nie publikuje komunikatu na stronie internetowej.
W trakcie prac nad zmianą ustawy projekt elektronicznego centralnego rejestru polowań, w którym każdy mógłby wygodnie sprawdzić miejsca i terminy planowanych polowań, niestety nie znalazł poparcia wśród posłów. Być może w przyszłości uda się do tego pomysłu wrócić.
Organizatorzy polowania zbiorowego powinni również oznaczyć obwód łowiecki odpowiednimi tablicami ostrzegawczymi, jednak Ministerstwo Środowiska nie wydało rozporządzenia określającego wzór takich tablic. Najprawdopodobniej myśliwi rekreacyjni zlekceważą także ten obowiązek.
Organizacje przyrodnicze zgłaszają naruszenia
Organizacje ochrony przyrody będą uważnie obserwować tę sytuację i zgłaszać takie przypadki policji, jeśli w wyniku naruszenia przez myśliwych rekreacyjnych obowiązku informowania lub oznakowania osoby postronne, między innymi turyści lub grzybiarze, mogłyby zostać narażone na niebezpieczeństwo.
Akceptacja łowiectwa rekreacyjnego w Polsce gwałtownie spadła
Polska liczy 38,5 miliona mieszkańców, w tym 120’000 myśliwych rekreacyjnych. Akceptacja łowiectwa w społeczeństwie jest obecnie bardzo niska: według badania z 2016 roku tylko 10 procent Polaków akceptuje tego rodzaju hobby. Działania mające na celu ograniczenie przywilejów myśliwych spotykają się z pozytywnym odzewem zarówno w społeczeństwie, jak i w mediach, a nawet wśród kilku przedstawicieli władz rządzących. Ponadto zmiany w prawie korzystne dla zwierząt są prawdopodobnie również wynikiem osobistej interwencji prezesa partii rządzącej, Jarosława Kaczyńskiego, który wielokrotnie publicznie wypowiadał się krytycznie o myśliwych rekreacyjnych.
Więcej na temat łowiectwa rekreacyjnego: W dossier Rola i krytyka myśliwych rekreacyjnych przyglądamy się wykształceniu, władzy i samoocenie myśliwych rekreacyjnych. Dowody naukowe są przedstawione w przeglądzie Badania dotyczące skutków łowiectwa rekreacyjnego.
Stanowisko IG Wild beim Wild: IG Wild beim Wild odrzuca łowiectwo rekreacyjne. Naszym wzorem jest kanton Genewa, który od 1974 roku obywa się bez łowiectwa rekreacyjnego: bez sezonów polowań, bez psów myśliwskich, bez polowań nagonkowych, bez ambon myśliwskich, bez okrucieństwa wobec zwierząt i przestępczości, które gdzie indziej towarzyszą sezonowi polowań. To, co działa tam od ponad pięćdziesięciu lat, obala każdy stanowisko JagdSchweiz. Związek, który opiera swoją politykę na twierdzeniach obalanych we własnych dokumentach, nie jest organizacją branżową, lecz fabryką dezinformacji.
Dzikie zwierzęta potrzebują głosu
Raz w tygodniu: analizy, petycje i tło dotyczące łowiectwa rekreacyjnego. Bezpłatnie i z możliwością rezygnacji w każdej chwili.
Wesprzyj naszą pracę
Dzięki Twojej darowiźnie pomagasz chronić zwierzęta i sprawić, by ich głos został usłyszany.
Przekaż darowiznę teraz →