2. September 2026, 13:13

Suchen

Łowiectwo

Wojna w lesie, a uważać mają inni

Dopóki w kantonie trwa strzelanie, ryzyko ponoszą inni, a cenę płacą dzikie zwierzęta.

Redakcja Wild beim Wild — 2 września 2026

W kantonie Gryzonia znów trwają polowania wysokie, a wraz z nimi pojawia się doroczny poradnik, jak piesi wędrowcy, rowerzystki, zbieracze grzybów i właściciele psów mają „bezpiecznie przejść przez sezon łowiecki”.

Psy na smyczy, jaskrawe kolory, dawanie znaków o sobie, nieschodzenie ze szlaków, unikanie zmierzchu. Przekaz jest zawsze ten sam. Niebezpiecznie nie jest, dopóki wszyscy zachowują ostrożność.

Dla dzikich zwierząt i dla wszystkich, którzy korzystają z lasu w inny sposób, sezon łowiecki jest mimo to jak trwający miesiącami stan wyjątkowy, wojna w lesie, do której wszyscy inni mają się dostosować. Bo już dawno nie chodzi wyłącznie o trzy wrześniowe tygodnie polowań wysokich. Po polowaniu wysokim następuje polowanie niskie i polowanie specjalne, a równolegle trwa proaktywna regulacja populacji wilka. W zależności od rodzaju polowania, gatunku zwierzęcia i regionu działalność łowiecka rozciąga się od września aż do zimy; polowanie z zasiadki i pułapkowe jest ustawowo przewidziane nawet do końca lutego. A przekaz pozostaje ten sam. Ograniczać się mają nie tysiące osób, które uzbrojone ruszają do lasu, lecz wszyscy pozostali.

Petycja

Żadnych odstrzałów rysia w Valais

Ryś jest genetycznie na granicy wytrzymałości, a mimo to kanton ten jako pierwszy w Szwajcarii ma dopuścić go do odstrzału.

Podpisz teraz →

Las należy do ogółu, ale nie w czasie polowań?

Ta odwrócona perspektywa warta jest drugiego spojrzenia. Las należy do wszystkich. Jednak nie tylko podczas polowania wysokiego (Hochjagd) we wrześniu zostaje on faktycznie ogłoszony terenem łowieckim. Przez blisko pół roku publiczna przestrzeń przyrodnicza jest – w zmieniających się formach – zajmowana na potrzeby polowań. Cenę tego priorytetu ponoszą nie ci, którzy strzelają, lecz dzikie zwierzęta oraz wszyscy inni ludzie, którzy korzystają z lasu dla wypoczynku, ruchu albo przebywają w nim ze swoimi zwierzętami. To oni mają się dostosować, aby prywatne polowanie patentowe mniejszości mogło przebiegać możliwie bez zakłóceń.

Wyobraźmy sobie, że inna grupa hobbystów zażądałaby, by rodziny, jeźdźczynie i rowerzyści górscy przez całe miesiące zmieniali swoje trasy w lesie. Oburzenie byłoby pewne.

«Ważne zadanie» nie wytrzymuje krytycznej weryfikacji

Zdaniem, że polowanie spełnia «ważne zadanie na rzecz ogółu», władze uzasadniają polowanie patentowe. Właśnie to zdanie zasługuje na krytyczną weryfikację. Robert Brunold, były prezes bojowo nastawionego kantonalnego związku myśliwych patentowych Gryzonii, powiedział o polowaniu na zwierzynę drobną: «Polowanie na zwierzynę drobną nie jest konieczne, ale jest uprawnione

To godne uwagi. Pokazuje bowiem, jak otwarcie w lobby polowań hobbystycznych rozdziela się konieczność i uprawnienie. Tam, gdzie dany rodzaj polowania nie ma być konieczny, a jednak uznaje się go za legitymowany, staje się widoczne, na czym polowanie patentowe faktycznie się opiera. Nie tylko na zarządzaniu ekologicznym, lecz w równym stopniu na tradycji, roszczeniu i interesie związanym z czasem wolnym. Jeśli mówi się to otwarcie o polowaniu na zwierzynę drobną, powstaje pytanie, jak bardzo inaczej rzecz ma się w istocie z polowaniem wysokim.

Praktyka potwierdza ten sceptycyzm. Kanton, obok polowania wysokiego, utrzymuje jako dodatkowy instrument polowanie specjalne w listopadzie i grudniu. To rodzi pytanie, na ile system polowania patentowego jest w ogóle nośny jako samodzielny model zarządzania. Tam, gdzie poluje się intensywnie, przyroda częściowo kompensuje straty silniejszym rozmnażaniem. Model zarządzania, który regularnie wymaga dodatkowych polowań, sam w sobie budzi wątpliwości.

Że może być inaczej, pokazuje kanton Genewa od 1974 roku. Wszystkie zadania przejmują tam fachowo wyszkolone strażniczki i strażnicy łowieccy w służbie kantonalnej, bez udziału osób prywatnych posiadających patent. Przepowiadane problemy przez ponad pięćdziesiąt lat się nie pojawiły. W Szwajcarskim Parku Narodowym przestrzeń wolna od polowań funkcjonuje od ponad stu lat.

Dlaczego jest to hobby, nawet jeśli urząd nazywa to inaczej

Urząd mówi o «ważnym zadaniu», jednak trzeźwa analiza pojęć prowadzi w zupełnie inne miejsce. Hobby to zajęcie wykonywane w czasie wolnym, dobrowolnie i regularnie, służące własnej przyjemności lub odprężeniu i współtworzące obraz samego siebie. Dokładnie to dotyczy polowania patentowego. Uprawiane jest ono w czasie wolnym osób czynnych zawodowo, nikt dziś nie musi polować, aby się wyżywić, a patent wykupuje się dobrowolnie. Pojęcie hobbystyczne polowanie opisuje więc językowo precyzyjnie to, co faktycznie się dzieje. Nie jest ono wymysłem przeciwników, lecz trafnym określeniem.

Fakt, że hobby może mimo wszystko być uprawiane z dobrym przygotowaniem, niczego tu nie zmienia. Także ambitni amatorzy pozostają amatorami, dopóki nie są zatrudnionymi strażnikami łowieckimi w służbie profesjonalnej. Porównanie ze sportem oddaje sedno sprawy. Nikomu nie przyszłoby do głowy przypisywać turniejowi amatorskiemu tej samej rangi co lidze zawodowej tylko dlatego, że oba korzystają z tego samego boiska.

Różnica ta nie jest czepianiem się słów. Profesjonalne zarządzanie dziką zwierzyną mierzy się zrozumiałymi kryteriami: konkretną potrzebą, efektywnością, jakością strzału, poszukiwaniem postrzałka, dobrostanem zwierząt i przejrzystą kontrolą. Dokładnie tym samym musi dać się zmierzyć również polowanie patentowe. Spojrzenie na udokumentowane przypadki jednostkowe wypada otrzeźwiająco. W kantonie Genewa zawodowy strażnik łowiecki poświęca na niezbędną ingerencję w populację dzików, według danych pochodzących od samych myśliwych, około ośmiu godzin, podczas gdy hobbystyczni myśliwi w okolicznych terenach potrzebują na to od 60 do 80 godzin, a strażnikowi łowieckiemu wystarcza kilka naboi na jedno zwierzę. Z Gryzonii natomiast udokumentowano, że według kantonalnej statystyki łowieckiej co dziesiąty jeleń zostaje jedynie postrzelony zamiast czysto uśmiercony.

To obala całe uzasadnienie. Kto chce wypełniać «ważne zadanie na rzecz ogółu», organizuje to zadanie efektywnie, celnie i w sposób oszczędzający zwierzętom cierpień — dokładnie tak, jak pokazuje to model profesjonalny. Działalność rekreacyjna, która potrzebuje wielokrotnie więcej czasu, trafia znacznie gorzej i kieruje się sztywnymi terminami polowań zamiast rzeczywistym zapotrzebowaniem, nie jest żadnym zadaniem. Jest hobby, które podaje się za zadanie.

Widać to również po tym, jak organizowane jest polowanie hobbystyczne. Materiały dotyczące turystyki łowieckiej wskazują, że w dużej mierze chodzi w nim — niczym w biurze podróży — o zapewnianie atrakcyjnych przeżyć łowieckich, planowanych i terminowanych przez sam urząd. Atrakcyjne polowanie według kalendarza, a nie według konieczności. Kto przygotowuje ofertę, która ma sprawiać przyjemność, nie zarządza problemem dzikich zwierząt, lecz chorobą powszechną. Obsługuje popyt. A popyt na rozrywkę w czasie wolnym jest z definicji hobby, a nie zadaniem realizowanym na rzecz ogółu.

Naturalne regulatory są celowo spychane na margines

Wraz z wilkiem istnieje naturalny drapieżnik, który oddziałuje na populacje kopytnych i ich zachowanie. Jego działanie zależy od siedliska, dostępności ofiar, zagęszczenia populacji i sposobu użytkowania terenu przez człowieka. W przeciwieństwie do polowania patentowego jego funkcja ekologiczna nie wymaga ani patentów łowieckich, ani mobilizowania tysięcy osób prywatnych z bronią. Zamiast silniej uwzględniać tę funkcję, Gryzonia wnioskuje o daleko idące odstrzały.

Na okres regulacji od 1 września 2026 do 31 stycznia 2027 Federalny Urząd ds. Środowiska zatwierdził wnioski kantonu. W dwunastu watahach, przy potwierdzonym przychówku, można odstrzelić do dwóch trzecich młodych osobników, w kolejnych czterech watahach jest to możliwe po udokumentowaniu przychówku. Wataha Calderas w środkowej Gryzonii może zostać usunięta w całości. Podczas polowania wysokiego i specjalnego w regulację populacji wilka włączani są dodatkowo myśliwi.

Tutaj warto wyjaśnić powszechne nieporozumienie. Te ingerencje nie są prawem natury ani automatycznym wymogiem federalnym. Kanton sam złożył wnioski i tym samym podejmuje polityczną decyzję o tym, jak szeroko wykorzystuje przewidziany w prawie federalnym zakres swobody dla proaktywnych odstrzałów. To, co sprzedaje się tu jako regulacja, jest w rzeczywistości niepotrzebną masakrą bez naukowych podstaw. Fakt, że celowo bierze się przy tym na cel młode osobniki, a w przypadku Calderas całą grupę rodzinną, jest decyzją kantonalnej administracji łowieckiej, a nie kwestią przypadku. Kanton, który tak dalece wypiera naturalnego regulatora, a jednocześnie twierdzi, że polowanie hobbystyczne spełnia niezbędne zadanie, popada w sprzeczność. Prosta kantonalna inicjatywa ludowa mogłaby to zablokować.

Również w przypadku regulacji populacji wilka nie pracuje się w sposób naukowy. Urząd sam przyznaje, że wiarygodna ocena skutków wymagałaby danych z kilku lat, a jednak reguluje dalej, zanim taka podstawa zostanie stworzona. Organizacje ekologiczne od lat krytykują brak kontroli skuteczności oraz celowe zabijanie młodych osobników jako zbiorową karę wymierzaną całym grupom rodzinnym. Twierdzenie, że odstrzały czynią wilki bardziej lękliwymi, nie zostało naukowo potwierdzone, a przy tym jest wewnętrznie sprzeczne, ponieważ ta sama lękliwość utrudnia kolejne odstrzały. To, czym się tu zarządza, jest w mniejszym stopniu populacją dzikich zwierząt, a w większym trwałym konfliktem politycznym. Ostatecznie chodzi o utrzymywanie przy życiu społecznej wrogości wobec wilka, a koszty tego ponoszą ci, którzy najbardziej potrzebują ochrony, czyli młode osobniki i same watahy.

Gryzonia nie jest zatem odosobnionym przypadkiem, lecz widocznym przykładem szerszego wzorca. Na bieżący okres regulacyjny kilka kantonów złożyło u władz federalnych wnioski o regulację populacji wilka, wśród nich Valais, Vaud, St. Gallen i Ticino, przy czym Valais, podobnie jak Gryzonia, włącza do odstrzałów myśliwych hobbystów. To samo dotyczy podstawowej struktury polowania hobbystycznego, które w kolejnych kantonach górskich i alpejskich, takich jak Ticino, Valais czy Uri, opiera się na tych samych zasadach. Krytyka Gryzonii nie jest więc krytyką wyjątku, lecz systemu, który powtarza się w kantonie po kantonie.

Polowanie w okresie rui i ideał etyki łowieckiej

Gryzońskie polowanie wysokie (Hochjagd) przypada na okres, w którym w wielu regionach od połowy września rozpoczyna się rykowisko jeleni. Zwierzęta są wtedy skupione na rozrodzie i szczególnie odsłonięte. Strzelanie do nich właśnie w tej fazie pozostaje w sprzeczności z często przywoływanym ideałem etyki łowieckiej. Rzemiosło, które poluje na zwierzęta w okresie, gdy są one skoncentrowane na rozmnażaniu i szczególnie narażone, tylko z trudem może wiarygodnie powoływać się na szacunek wobec zwierzęcia.

O tym, jak bardzo chodzi tu o przyjemność, a nie o misję, otwarcie powiedział nie kto inny jak były kierownik Urzędu ds. Łowiectwa i Rybactwa Gryzonii. O ubiciu dobrze znanego sobie zwierzęcia Georg Brosi powiedział: «To sprawia szczególną radość, gdy można zastrzelić zwierzę, które się zna.» Trudno wyraźniej sformułować sprzeczność wobec urzędowej retoryki o misji. W centrum nie stoi konieczność, lecz osobista przyjemność z zabijania, i to spotęgowana wtedy, gdy istnieje bliskość i zażyłość ze zwierzęciem.

Georg Brosi, früherer Leiter des Amts für Jagd und Fischerei Graubünden, mit erlegter Gämse. Zitat: Das macht einem ganz besonders Freude, wenn man ein Tier schiessen kann, das man kennt.
Georg Brosi, były kierownik Urzędu ds. Łowiectwa i Rybactwa Gryzonii.

Wyobraźmy sobie, że ktoś spoza kręgu hobby hunters powiedziałby publicznie, iż sprawia mu szczególną radość zabicie istoty żywej, którą zna. Reakcja byłaby jednoznaczna. W kulturze hobby hunting takie zdanie pada natomiast z ust kierownika urzędu i nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji. Mówi to mniej o pojedynczym człowieku, a więcej o kulturze, która normalizuje zabijanie dla przyjemności, a zarazem sprzedaje je ogółowi społeczeństwa jako «ważną misję».

Niejednomyślni nawet wśród myśliwych, zwalczani przez urząd i politykę

To, że gryzońskie hobby hunting nie jest jednomyślnym mandatem społecznym, za jaki jest przedstawiane, najwyraźniej widać tam, gdzie krytyka pochodzi od samych myśliwych. Inicjatywa ludowa na rzecz zniesienia polowania specjalnego (Sonderjagd) została zainicjowana w 2013 roku przez środowiska myśliwskie i przyrodnicze i złożona z ponad 10’000 podpisów, czyli rekordową liczbą. Część myśliwych wyraźnie nie popiera więc przebiegu polowania wysokiego i specjalnego.

Zamiast potraktować tę krytykę poważnie, urzędy i politycy zaczęli z nią walczyć. Rząd i Wielka Rada uznały inicjatywę za nieważną. Dopiero Sąd Federalny w Lozannie orzekł w 2017 roku, że jest ona jak najbardziej ważna, i zmusił kanton do poddania jej pod głosowanie. Ten sam schemat powtórzył się w przypadku inicjatywy «Za łowiectwem zgodnym z naturą i etyką», którą rząd, parlament i sąd administracyjny częściowo uznały za nieważną, aż w 2020 roku Sąd Federalny przyznał rację inicjatorom. Dwukrotnie najwyższy sąd musiał korygować politykę Gryzonii.

Najpoważniejsze jest jednak to, jak w ogóle mogło do tego dojść. Około miesiąca przed tym, jak Wielka Rada rozpatrywała inicjatywę dotyczącą polowania specjalnego, Federalny Urząd Środowiska poinformował pisemnie odpowiedzialnego radcę rządowego Mario Cavigellego, że inicjatywa nie narusza w sposób oczywisty prawa federalnego. Cavigelli nie przedstawił tego pisma parlamentowi. Nie znając oceny BAFU, Wielka Rada uznała inicjatywę za nieważną. Dopiero pod presją zapytania parlamentarnego Cavigelli sam przyznał w godzinie pytań w grudniu 2017 roku: «Powinienem był przedstawić to pismo Wielkiej Radzie.» Również sąd administracyjny stwierdził później, że pożądane byłoby, gdyby w imię transparentności przedstawił on stanowisko BAFU.

Dla IG Wild beim Wild nie było to jedynie zaniedbanie, lecz świadome wprowadzenie parlamentu w błąd, dlatego organizacja złożyła doniesienie karne. Konsekwencje ponieśli inicjatorzy. Musieli przejść kosztowną drogę do Lozanny i wyłożyć z góry około 113’000 franków kosztów prawnych tylko po to, by nad ich postulatem można było w ogóle głosować.

To dopełnia obrazu. System, który nie jest bezsporny nawet we własnych szeregach, który hamuje krytyczne inicjatywy obywatelskie orzeczeniami o nieważności i którego odpowiedzialny radca rządowy zataja przed parlamentem rozstrzygającą ocenę, bezpodstawnie powołuje się na szeroki, bezsporny mandat ogółu społeczeństwa.

Źle dla dzikich zwierząt, źle dla turystyki

Gryzonia z Davos, St. Moritz, Lenzerheide, Arosą i Flims/Laax jest jednym z najważniejszych kantonów turystycznych Szwajcarii. Kanton żyje z tego, że goście doświadczają jego lasów i gór jako otwartej, wypoczynkowej przestrzeni. Obszar przyrodniczy, na którym poluje się przez wiele miesięcy, na którym ukazują się poradniki o kolorach ostrzegawczych i obowiązku prowadzenia psów na smyczy oraz na którym konie wierzchowe mogą się płoszyć, a psy znaleźć się w niebezpieczeństwie, pozostaje w sprzeczności z tą obietnicą. Profesjonalna ochrona dzikich zwierząt i koegzystencja z drapieżnikami dałyby się wykorzystać jako argument na rzecz zrównoważonej turystyki. Polowanie hobbystyczne się do tego nie nadaje.

Zmiana kursu byłaby możliwa

Politycznie zmiana kursu byłaby możliwa, i to bez rewizji na poziomie federalnym oraz bez wieloletniej blokady. Art. 3 ust. 1 ustawy o łowiectwie pozostawia kantonom pole manewru w regulowaniu polowań. Gryzonia mogłaby stopniowo zastąpić prywatne polowanie patentowe profesjonalnym, przejrzyście kontrolowanym zarządzaniem dziką zwierzyną, według modelu Genewy, która od dziesięcioleci funkcjonuje bez polowania patentowego. Kantonalna inicjatywa ludowa mogłaby zapoczątkować tę drogę. Wzorcowe teksty w tej sprawie zostały już opracowane.

Dopóki tak się nie stanie, od września aż do głębokiej zimy powtarza się to samo odwrócenie odpowiedzialności: to nie ci, którzy uzbrojeni wyruszają do lasu, mają ograniczać swoją działalność. Dostosować mają się piesi wędrowcy, rodziny, rowerzystki, zbieracze grzybów, jeźdźczynie i właściciele psów. Las i góry nie są ekskluzywnym terenem polowań hobbystycznych. Należą do ogółu społeczeństwa i są przede wszystkim siedliskiem dzikich zwierząt.

Więcej na temat polowań hobbystycznych: W dossier kompleksowa krytyka polowań hobbystycznych zbieramy fact-checki, analizy i materiały tła.

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE!

Chcielibyśmy przesyłać ci najnowsze wiadomości i oferty w naszym newsletterze.

Wszystkie artykuły powstają w IG Wild beim Wild oraz są tworzone przez zewnętrzne współautorki i zewnętrznych współautorów. Badania, strukturyzacja i procesy redakcyjne mogą być przy tym wspierane przez narzędzia oparte na sztucznej inteligencji.

Wspieraj naszą pracę

Twoją darowizną pomagasz chronić zwierzęta i sprawić, by ich głos został usłyszany.

Przekaż darowiznę