Znów śmiertelny wypadek na polowaniu: hobbystyczny myśliwy zastrzelony na ambonie
58-letni dzierżawca obwodu łowieckiego około godziny 00:25 trafił 50-letniego kolegę siedzącego na ambonie. Obaj doświadczeni, na miejscu kamera termowizyjna – a mimo to jeden zabity: prokuratura w Koblencji prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.
«Skradziona noc»
W Westerwaldzie podczas nocnego polowania zginął hobbystyczny myśliwy.
W nocy z 29 na 30 sierpnia, około godziny 00:25, 58-letni dzierżawca obwodu łowieckiego oddał strzał na polu kukurydzy w pobliżu Dürrholz w powiecie Neuwied. Trafiony został 50-letni kolega, który siedział na ambonie o wysokości około trzech metrów. Dla niego każda pomoc przyszła za późno. Prokuratura w Koblencji potwierdziła zdarzenie i prowadzi postępowanie przeciwko strzelającemu w związku ze wstępnym podejrzeniem nieumyślnego spowodowania śmierci.
Obaj mężczyźni uchodzą za doświadczonych hobbystycznych myśliwych. Według dotychczasowych ustaleń na miejscu zdarzenia znajdowała się kamera termowizyjna. Czy urządzenie było używane w chwili oddania strzału, pozostaje niejasne i jest przedmiotem śledztwa. Nocna akcja na polu kukurydzy wskazuje na polowanie na dziki, jakie w ciepłej porze roku odbywa się w wielu miejscach.
Obietnica «bezpieczeństwa» ze strony techniki
Właśnie tu tkwi problem, którego hobbystyczne łowiectwo nie zdoła zagadać. Technika termowizyjna sprzedawana jest opinii publicznej jako gwarancja «pewnej identyfikacji celu», jako narzędzie wykluczające pomyłki i zapobiegające wypadkom. Rzeczywistość wygląda inaczej. Jak pokazuje nasze dossier na temat nocnych polowań i polowań z użyciem zaawansowanych technologii , technika ta przenosi zabijanie w ciemność i wymyka je spod jakiejkolwiek kontroli w czasie rzeczywistym. Strażników łowieckich jest niewielu, obwody są rozległe, a noc chroni przede wszystkim strzelających. Tej nocy zaawansowana technologia nie ochroniła człowieka.
Godna uwagi jest sama konstelacja. Ofiara nie została pomylona z rzekomym dzikiem na polu, lecz trafiona na podwyższonej ambonie, w stałym i znanym miejscu. Dwóch doświadczonych myśliwych-hobbystów, nowoczesny sprzęt, jeden zabity człowiek: powszechnie powtarzany argument, że wprawa i technika zapobiegają takim przypadkom, nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością.
To nie jest odosobniony przypadek
Ten przypadek wpisuje się w długi łańcuch zdarzeń. W Niemczech mnożą się wypadki na polowaniach i przestępstwa z użyciem broni myśliwskiej. Jeszcze w sierpniu 2025 roku polski myśliwy-hobbysta zastrzelił swojego sąsiada, którego w nocy w kukurydzy wziął za dzika. W styczniu 2026 roku młody myśliwy-hobbysta we Wschodniej Westfalii śmiertelnie trafił kolegę na sąsiedniej ambonie. Także w Szwajcarii polowania hobbystyczne raz po raz kończą się śmiercią i ciężkimi obrażeniami. Trafiani są już dawno nie tylko myśliwi-hobbyści, lecz także naganiacze, członkowie rodzin, spacerowiczki, rowerzyści i dzieci.
Każde z tych zdarzeń traktowane jest z osobna jako «tragiczny, odosobniony przypadek». W sumie wyłania się jednak inny obraz: polowanie hobbystyczne to forma spędzania wolnego czasu z bronią palną w przestrzeni publicznej, która regularnie pochłania ludzkie życie. Dzikie zwierzęta nie są tarczami strzelniczymi. A bezpieczeństwo ludzi i zwierząt najpewniej zapewnia się w ten sposób, że w ogóle nie oddaje się strzału.
POZOSTAŃMY W KONTAKCIE!
Chcielibyśmy przesyłać ci najnowsze wiadomości i oferty w newsletterze.
Wesprzyj naszą pracę
Swoją darowizną pomagasz chronić zwierzęta i sprawić, by ich głos został usłyszany.
Wesprzyj teraz →