Prawie 470’000 hobby hunters w Niemczech: rekord, rosnąca liczba wypadków – a wilk i tak ma zniknąć
W Niemczech jest tylu hobby hunters jak nigdy dotąd: według Niemieckiego Związku Łowieckiego (DJV) Republika Federalna liczy według stanu na listopad 2025 roku łącznie 467'682 posiadaczy pozwoleń na polowanie.
W ciągu trzech dekad pozwolenie na polowanie wykupiło tym samym o 42 procent więcej osób niż kiedykolwiek wcześniej.
Jednocześnie w polityce i mediach coraz głośniej rozbrzmiewa wezwanie do odstrzału wilków, mimo że ich populacja stanowi ułamek liczby hobby hunters. A coroczne ofiary śmiertelne broni myśliwskiej nie interesują niemal nikogo.
Prawie pół miliona hobby hunters: liczby, o których nikt nie dyskutuje
Nadrenia Północna-Westfalia przoduje na liście landów z blisko 100’000 posiadaczy pozwoleń na polowanie, za nią Bawaria z 83’000 i Dolna Saksonia z 70’000. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim statystycznie na każdą setną osobę przypada człowiek z pozwoleniem na polowanie, a tym samym z legalnym dostępem do jednej lub kilku sztuk broni palnej.
Liczby te są regularnie komunikowane przez DJV jako informacja o sukcesie: więcej ochrony przyrody, więcej zaangażowania, więcej opieki nad zwierzyną. Czego przy tym się nie wlicza: corocznych ofiar tego zajęcia w czasie wolnym.
Rocznie do 40 zabitych, setki rannych – brak oficjalnej statystyki
Ani Związek Łowiecki, ani organy państwowe, ani Federalny Urząd Statystyczny nie prowadzą statystyk dotyczących zabitych i rannych w wyniku polowań i broni myśliwskiej. Co to oznacza: nie istnieje żadna oficjalna liczba. Jedyną organizacją, która od lat systematycznie to dokumentuje, jest Inicjatywa na rzecz Zniesienia Łowiectwa, która opiera się na doniesieniach prasowych.
Według ich danych w niektórych latach w Niemczech ginie nawet do 40 osób z powodu myśliwych i broni myśliwskiej. Badania uniwersyteckie i rolnicze zrzeszenia zawodowe szacują liczbę corocznych wypadków na polowaniach na około 1’600. Ofiarami nie są jedynie koledzy myśliwi: wśród poszkodowanych znajdują się także żony i dzieci myśliwych, sąsiedzi, spacerowicze, turyści górscy, rowerzyści górscy, grzybiarze oraz bawiące się dzieci.
Śmiertelne dramaty rodzinne, w których myśliwy zastrzeli żonę, krewnych lub sąsiadów, nie są przy tym uznawane za wypadek na polowaniu, lecz za przestępstwo, i nie figurują w żadnym zestawieniu wypadków łowieckich. Liczba niezgłoszonych przypadków jest odpowiednio wysoka.
Ok. 1’100 wilków. Prawie 470’000 hobbystycznych myśliwych. Kto jest traktowany jako problem?
Według szacunków w latach 2024/2025 w Niemczech było około 219 watah wilków. Przyjmując średnio pięć zwierząt na watahę, daje to łączną populację około 1’000 do 1’200 wilków. NABU stwierdza, że populacja wilków w Niemczech nie rośnie w sposób niekontrolowany, lecz stagnuje.
Mimo to: projekt ustawy rządu federalnego ma uczynić wilka zwierzęciem łownym i przewiduje zmiany w federalnej ustawie łowieckiej oraz w federalnej ustawie o ochronie przyrody. W 2024 roku ponadto nielegalnie zabito 16 wilków, a w 2025 jak dotąd osiem. Liczba niezgłoszonych przypadków jest prawdopodobnie wyższa.
Równanie jest proste: drapieżniki takie jak wilk określane są jako „za liczne”, mimo że ich populacja oscyluje w granicach czterocyfrowych i stagnuje. Hobbystyczni myśliwi, w liczbie prawie 470’000, przedstawiani są jako niezbędna ochrona przyrody, choć rocznie zabijają dziesiątki ludzi, ranią setki i nie muszą wykazać się żadnym wykształceniem ekologicznym, które byłoby porównywalne z fachową wiedzą z zakresu biologii dzikich zwierząt.
Dzikie zwierzęta nie należą do nikogo – z wyjątkiem ekosystemu
Wilk nie porządkuje przyrody jako hobby. Wypełnia niszę ekologiczną, która w Europie Środkowej istniała przez tysiąclecia i która przez dziesięciolecia była systematycznie zajmowana przez hobbystycznych myśliwych. Drapieżniki regulują populacje dzikich zwierząt na podstawie koewolucji, a nie na podstawie tygodniowego kursu i pozwolenia na polowanie.
Zdrowy rozsądek i aktualny stan ekologii dzikich zwierząt mówią to samo: dzikie zwierzęta nie potrzebują hobbystycznych myśliwych. Potrzebują nienaruszonych siedlisk, naturalnych drapieżników i ochrony przed polowaniem. To, co debata publiczna mówi na temat tego, kogo jest «za dużo», a kogo nie, więcej mówi o ośrodkach władzy politycznej niż o ekologii.
BĄDŹMY W KONTAKCIE!
Chcielibyśmy przesyłać Ci najnowsze wiadomości i oferty w naszym newsletterze.
Wesprzyj naszą pracę
Swoją darowizną pomagasz chronić zwierzęta i nadać ich głosowi znaczenie.
Przekaż darowiznę teraz →