Berno: Powstrzymajcie masakrę lisów i borsuków
Aby usprawiedliwić bezlitosne prześladowanie jednego z naszych najciekawszych predatorów w kantonie Berno, twierdzi się bez ogródek, że polowanie na lisa czy borsuka jest konieczne, ponieważ w przeciwnym razie ich populacje wymknęłyby się spod kontroli – pogląd dawno już przestarzały!
Zasadniczo populacje lisów poddawane mniejszej presji łowieckiej wydają na świat również mniej potomstwa. Ludzie zawsze wytwarzają także konflikty ze zwierzętami dziko żyjącymi, które dzielą tę samą przestrzeń życiową. Człowiek powoduje, zwłaszcza w środowisku życia dzikich zwierząt, ekstremalnie więcej szkód niż kilka winogron, którymi może rozkoszować się borsuk.
W Szwajcarii szczególnie negatywnie wyróżniają się kantony Berno, Argowia, Gryzonia, St. Gallen, Valais, Lucerna i Zurych, z nieproporcjonalnym polowaniem na lisa i borsuka.
W kantonie Berno odstrzeliwuje się około jedną piątą wszystkich lisów rudych w Szwajcarii, mimo że eksperci nie widzą w tym żadnego sensu.
«Z punktu widzenia biologii dzikich zwierząt polowanie na lisy nie ma sensu, w ten sposób nie da się regulować populacji.»
Peter Juesy, były inspektor łowiecki kantonu Berno.
Wiadomo, według Szwajcarskiego Centrum Wścieklizny, że działalność hobbystycznych myśliwych jedynie jeszcze bardziej rozprzestrzeniła chorobę, a w przypadku świerzbu lisów itd. nie jest inaczej.
Przy stresie i patologicznej presji łowieckiej hobbystycznych myśliwych w częściowo gęsto zaludnionej przestrzeni życiowej nie trzeba się też dziwić, że dzikie zwierzęta chorują.
800 berneńskich myśliwych w kantonie Berno, którzy szczególnie angażują się w zakresie pielęgnacji łowisk, otrzymuje corocznie specjalne zezwolenia. Gatunki zwierząt udostępnione w tym okresie od 16 czerwca do 31 sierpnia, takie jak wrony czarne, gawrony, sójki, sroki, zdziczałe koty domowe, szopy pracze, jenoty, lisy i borsuki, mimo że objęte są okresem ochronnym do 31.8., są po prostu odstrzeliwane. Choć na szczeblu kantonalnym te dzikie zwierzęta powinny być chronione, w 2018 roku w ramach tych specjalnych zezwoleń skrytobójczo zabito na przykład 300 lisów i 371 borsuków. Nawet sójki nie są oszczędzane przed żądzą strzelania. Hobbystyczni myśliwi po raz kolejny zakłócają swoją bezsensowną strzelaniną i obecnością całą przestrzeń życiową. Kanton Zurych czy Argowia nie znają takich specjalnych odstrzałów w tym zakresie.
To właśnie ta mentalność bezsensownej eksploatacji z chciwości lub źle pojętego doświadczania natury sprawia, że Szwajcaria ma najdłuższą w całej Europie czerwoną listę zagrożonych gatunków. Bezsensowne zabijanie ma miejsce na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym. Jest oczywiste, że bioróżnorodność, siedliska i ekosystemy w Szwajcarii nie są wystarczająco chronione przez hobbystycznych myśliwych. Paradoksalnie to właśnie te kręgi hobbystycznych myśliwych i przedstawicieli hodowców bydła, ze swoją działalnością lobbingową, są od dziesięcioleci odpowiedzialne za stan rzeczy poprzez politykę, media i ustawy. To oni notorycznie blokują nowoczesne, etyczne ulepszenia w zakresie ochrony zwierząt i sabotują poważną ochronę zwierząt i gatunków.
Dla IG Wild beim Wild nie jest celowe przyznawanie kantonom większych uprawnień w ustawie łowieckiej, jak przewiduje to nowelizacja, nad którą głosowanie odbędzie się 17.5.2020 – wręcz przeciwnie. Kierownicy urzędów nie potrafią poradzić sobie z tą odpowiedzialnością, są przeciążeni, jako hobbystyczni myśliwi i decydenci niewystarczająco wyszkoleni i kłamią. Co więcej, mają dość swobody, co bardzo dobrze dokumentuje przykład polowania na lisy czy borsuki.
Dla lisów nie istnieje prawne planowanie odstrzału ani ewidencja stanu populacji. Polowanie na lisy przypomina ekologię na skróty dla niewystarczająco wyszkolonych myśliwych.
Przemoc zaczyna się w Bernie, tam gdzie kończy się wiedza
Wciąż z kręgów hobbystycznych myśliwych wysuwane są twierdzenia, które przy dokładnej analizie mają swoje źródło w literaturze łowieckiej i podobnych nienaukowych źródłach. Wynika to przede wszystkim z często niewystarczającego szkolenia na kursach przygotowujących do egzaminu łowieckiego, które prowadzone są w przeważającej mierze przez częściowo fanatyków o sekciarskim sposobie myślenia i nie wymagają żadnego regularnego potwierdzenia kwalifikacji. Po ukończeniu szkolenia hobbystyczny myśliwy porusza się już tylko w komorze pogłosowej prasy łowieckiej, która nieustannie powiela swoje wypaczone i często fałszywe przedstawienia.
W stowarzyszeniach łowieckich wzajemnie utwierdza się następnie swój pogląd na sprawy. W ten sposób powstała odizolowana i wojownicza grupa (8), która jest niemal niedostępna dla informacji naukowych. Fatalne jest przy tym to, że prasa lokalna i polityka wciąż wierzą, że pod kapeluszem myśliwego kryje się rzeczowa wiedza, i we wszystkich tematach przyrodniczych chętnie zwracają się do miejscowego hobbystycznego myśliwego. W ten sposób hobbystyczni myśliwi zanieczyszczają następnie również przestrzeń publiczną.
W tym kontekście chwalimy kanton Genewa za profesjonalne zarządzanie dziką zwierzyną bez hobby hunters, ale z uczciwymi strażnikami przyrody. Nad Jeziorem Genewskim są winnice i inne uprawy, podobnie jak w pozostałej części Szwajcarii. Najwidoczniej jednak mają tam ludzkie i etyczne podejście do obchodzenia się z dzikimi zwierzętami oraz inteligentne środki ochrony upraw. W Genewie nie reguluje się liczebności lisów, kun czy borsuków tylko dlatego, że trwa sezon łowiecki. Widać to również w federalnej statystyce łowieckiej (2). Zamiast tego stosuje się praktyczne metody odstraszania (12) oraz sensowną edukację i pomoc, a także dokształcanie ludności prowadzone przez strażników przyrody. Bezpieczeństwo, ochrona zwierząt i etyka to ich dewiza.

Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt (art. 26 TSchG) musi istnieć „rozsądny powód” zabicia zwierzęcia – w przypadku polowania na lisy i borsuki chodzi jednak najczęściej jedynie o zaspokojenie krwawego hobby. Dla tych dzikich zwierząt nie istnieje żaden prawny plan odstrzału. Zwierzęta służą hobby hunters jako żywa tarcza, ponieważ ani z punktu widzenia biologii dzikich zwierząt, ani ze względów zdrowotnych nie ma powodu do masowego polowania na zdrowe predators.
W związku z tym każde polowanie na lisa lub borsuka w Bernie stanowi wyraźne naruszenie ustawy o ochronie zwierząt, ponieważ brakuje rozsądnego powodu. Polowanie na lisy i borsuki jest zatem również w kantonie Berno przede wszystkim zorganizowanym znęcaniem się nad zwierzętami.
Dzikie zwierzęta również mają uczucia i emocje. Potrafią cierpieć, opłakiwać i odczuwać radość. Żyją tak jak my, ludzie, w związkach rodzinnych i strukturach społecznych, które hobby hunters najczęściej dla zabawy terroryzują i bezczeszczą.
Lisy w kantonie Berno są tropione przez co najmniej 6 miesięcy – w przypadku borsuka są to 4 miesiące, według federalnej statystyki łowieckiej. Przy takim stresie nie trzeba się zastanawiać, dlaczego te zwierzęta chorują. W całej Europie epicentrum zgłoszeń bąblowicy lisiej znajduje się w Szwajcarii, dokładnie w tym regionie Szwajcarii, gdzie zapaleni łowiectwem hobby hunters zagnieździli się w kantonalnych władzach. Te bezsensowne zakłócenia i emisje hałasu zawsze zakłócają również spokój całych populacji dzikich zwierząt i mieszkańców.
Mistrz Borsuk – jak nazywany jest borsuk w bajkach – nie jest często widywany: największe zwierzę z rodziny łasicowatych jest płochliwe i aktywne tylko w nocy. Dzień borsuki spędzają głównie w norze, która zazwyczaj znajduje się na obrzeżach osad i często jest użytkowana przez kolejne pokolenia. Borsuki są również nieszkodliwe dla ludzi i nie stanowią zagrożenia ani dla rolnictwa i leśnictwa, ani dla zwierząt dzikich i domowych. Borsuki nie atakują kotów i przemieszczają się głównie nocą. Jeśli muszą bronić się przed psami, zazwyczaj pies przegrywa. Zimę, czyli okres niskich temperatur, borsuki spędzają przeważnie śpiąc – zapadają w sen zimowy.
Nauka kontra myśliwskie opowiastki
Od ponad 30 lat istnieje co najmniej 18 badań z zakresu biologii zwierząt dzikich, które dowodzą: polowanie na lisy nie reguluje populacji i nie nadaje się również do zwalczania chorób. Wręcz przeciwnie!
Badania naukowe (5) wykazały bowiem, że nawet przy odstrzeleniu trzech czwartych populacji, w następnym roku znów pojawia się ta sama liczba lisów. Im intensywniej są one ścigane, tym więcej rodzi się potomstwa – jakakolwiek „regulacja” tych populacji nie jest ani konieczna, ani w ogóle możliwa przy użyciu środków myśliwskich.
Populacje lisów są regulowane poprzez złożony system społeczny. Lisy żyją w grupach rodzinnych, w których tylko najwyżej w hierarchii stojąca samica wydaje na świat potomstwo (jak u dzików locha przewodniczka). Ograniczanie liczby urodzeń zamiast masowej nędzy – tak zjawisko to skomentował biolog Erik Zimen. Jeśli jednak człowiek ingeruje w populację lisów pułapką i strzelbą, te wspólnoty rodzinne (3) zostają zniszczone. W rezultacie niemal wszystkie samice są gotowe do rozrodu, a ponadto znacznie wzrasta liczba szczeniąt w miocie.
«Nawet bez polowania nie pojawia się nagle zbyt wiele lisów, zajęcy czy ptaków. Doświadczenie pokazuje, że naturę można pozostawić samej sobie. Z czysto pragmatycznego punktu widzenia polowanie na zwierzynę drobną nie jest konieczne.»
Heinrich Haller, były dyrektor Parku Narodowego Gryzonia i biolog zwierząt dzikich
Badania przeprowadzone w różnych krajach i w różnych okresach wykazały ponadto wpływ lisa rudego nie tylko na populację saren: dla Berneńskiej Wyżyny Środkowej szacuje się, że jeden lis w miesiącach od maja do lipca może upolować średnio jedenaście koźląt. W ten sposób zmniejsza się również zgryzanie roślinności przez zwierzynę (1).
Wiele przykładów, takich jak parki narodowe, Luksemburg (10) czy na przykład kanton Genewa, pokazało, że nie istnieją żadne przekonujące argumenty przemawiające za tymi masakrami. Zwalniająca się przestrzeń życiowa jest natychmiast ponownie zajmowana przez te zwierzęta. Naukowo dobrze udokumentowane jest, że populacja lisów rozwija się w dużej mierze niezależnie od myśliwskich prób ingerencji, ponieważ polowanie wręcz przeciwnie powoduje gwałtowny wzrost wskaźników rozrodczości.
W Szwajcarii hobby hunters zabijają jednak każdego roku około 20 000 zdrowych lisów do śmietnika lub na spalenie (2). Dokładnie taką liczbę, aby grupa ryzyka hobby hunters mogła później rozpowszechniać swoje sekciarskie myśliwskie bajdy jako niezbędni regulatorzy. Bezsensowna sterta padliny kosztem podatników musi się skończyć. Hobby hunting powoduje więcej problemów, niż rzekomo rozwiązuje. To absurdalne postępowanie nie pomaga również lasom.
Wielokrotnie podczas tych polowań dochodzi też do fatalnych pomyłek, a hobby hunters zastrzeliwują chronione gatunki zwierząt, takie jak szakale złociste czy wilki (8).
Czy świadoma podatniczka i odpowiedzialny podatnik w Bernie mogą jeszcze pogodzić ze swoim sumieniem wspieranie w kantonie takich funkcjonariuszy, którzy za nic mają etykę, naukę czy ochronę zwierząt, okłamują ludność i narażają ją na niebezpieczeństwo?
Koniec z dręczeniem zwierząt i marnowaniem pieniędzy podatników w kantonie Berno.
Pobieranie pokarmu przez dzikie zwierzęta we wspólnej przestrzeni życiowej nie jest szkodą, lecz naturalnym procesem niezbędnym do przetrwania tych istot. Tutaj wymagana jest tolerancja i uczciwość. My, ludzie, zabudowujemy i niszczymy przestrzeń życiową dzikich zwierząt na wszystkich poziomach wielokrotnie bardziej. Dzikie zwierzęta mają takie samo prawo do istnienia jak ludzie. Te pełne braku szacunku akcje zabijania i premie za głowy nie mają żadnego związku ze zdrowym i kształtującym serce poczuciem sprawiedliwości. Przed gradem i wyjadaniem przez ptaki chroni się na przykład również za pomocą siatek lub odstraszania (12).
Polowanie na lisy jest bezsensowne ekologicznie, ekonomicznie i epidemiologicznie – a nawet wręcz przeciwskuteczne! – i dlatego musi zostać zakazane w interesie człowieka, przyrody i świata zwierząt, a także z punktu widzenia etyki, moralności i ochrony zwierząt. Ślepym aktywizmem i przemocą nikomu się nie pomaga.
Poprzez to bezpośrednie złożenie petycji domagamy się od decydentów, aby jak najszybciej zakazali zabijania tych wspaniałych stworzeń i opublikowali ten zakaz w dzienniku urzędowym.
Petycję i/lub komentarz prześlij samodzielnie pocztą elektroniczną do następujących instytucji:
- Inspektorat łowiecki: info.ji@be.ch
- Zieloni Berno: sekretariat@gruenebern.ch
- SP Berno: sekretariat@spbe.ch
- Zielono-liberalni Berno: be@grunliberale.ch
- Ochrona zwierząt Berno: info@bernertierschutz.ch
- Radny rządowy Christoph Ammann: info.weu@be.ch
Wyraź swoją opinię decydentom w Bernie telefonicznie:
- LANAT Urząd Rolnictwa i Przyrody +41 31 636 14 30
- Radny rządowy Christoph Ammann +41 31 633 48 44
- Zieloni Berno + 41 031 311 87 01
- SP Berno + 41 031 370 07 80
- Zielono-liberalni Berno + 41 079 441 71 51
- Ochrona zwierząt Berno + 41 031 926 64 64
Dodatkowo domagamy się w odniesieniu do lisa i borsuka:
- Uznania badań naukowych i opinii ekspertów (nie ze środowiska hobbystycznych myśliwych), które kwestionują bądź obalają konieczność polowania.
- Zaprzestania rozpowszechniania sekciarskich bądź obalonych kłamstw myśliwych, takich jak rzekoma konieczność regulacji populacji lisów, a także sianie paniki przed wścieklizną, bąblowicą i świerzbem, czy też że lis jest winny spadku liczebności zwierzyny drobnej itd.
- Zabijanie zwierząt w ramach rozrywki czasu wolnego nie ma racji bytu w XXI wieku i powinno być również karane na drodze prawa karnego.
Uzasadnienie:
W kantonie Berno w sezonie łowieckim 2018 zostały zabite przez bojowo nastawionych hobbystycznych myśliwych 3’942 przeważnie zdrowe lisy i 159 borsuki, bez podstaw naukowych ani specjalistycznej wiedzy z zakresu biologii zwierzyny łownej. Padłą zwierzynę w przypadku lisa rudego podaje się w federalnej statystyce łowieckiej na poziomie 2’437.
Rzekome zagrożenie dla ptaków łąkowych, czyli gatunków gniazdujących na ziemi, można zaliczyć do krainy myśliwskich baśni, istnieją bowiem prace badawcze, które oceniają wpływ na populacje ptaków jako nieistotny (3). Jest to tym bardziej zrozumiałe, gdy uświadomimy sobie, co stanowi główny pokarm lisów: myszy i dżdżownice. Lisy są wybitnie pożytecznymi zwierzętami dla rolnictwa. A to, że lisy są wybitnie pożyteczne dla leśnictwa i chronią ludzi przed chorobami poprzez gorliwe tępienie myszy (które uchodzą za głównych przenosicieli na przykład boreliozy z Lyme), jest natomiast znane tylko nielicznym.
Pozorne argumenty o rzekomym zwalczaniu wścieklizny, tasiemca bąblowcowego lisa czy świerzbu poprzez bezlitosne polowania zostały obalone naukowo. Świerzb występuje znacznie rzadziej niż się przypuszcza, a lisy o dobrej kondycji mogą go przejść i wyzdrowieć. Te populacje lisów stają się następnie odporne na nowe zakażenia. Ponadto świerzb u lisów nie stanowi zagrożenia dla ludzi ani zwierząt domowych.
Tasiemiec bąblowcowy lisa
Mniej lisów, mniej tasiemca bąblowcowego, a więc i mniejsze ryzyko zakażenia dla człowieka. Na pierwszy rzut oka wniosek wydaje się przekonujący, jednak po dokładnej analizie okazuje się być jedynie myśliwską bajeczką, co potwierdza kilka międzynarodowych badań (6).
W całej Europie epicentrum zgłoszeń tasiemca bąblowcowego lisa znajduje się w Szwajcarii, dokładnie na tym obszarze Szwajcarii, gdzie zapaleni do polowań hobby hunters zadomowili się w kantonalnych urzędach. Te bezsensowne zakłócenia i emisje hałasu podczas polowań hobby hunters w siedlisku zawsze zakłócają też całe populacje dzikich zwierząt oraz mieszkańców.
Zoonoz u zwierząt domowych i hodowlanych jest znacznie więcej. Z reguły tylko hobby hunters zarażają się zoonozą taką jak tasiemiec bąblowcowy lisa. W Szwajcarii około 20–30 osób rocznie zaraża się tą chorobą wątroby (Echinococcus multilocularis). To nie więcej niż dawniej, gdy w miastach spotykano mniej lisów. Układ odpornościowy większości ludzi jest na tyle silny, by odeprzeć infekcję. Z reguły larwy tasiemca bąblowcowego lisa rozwijają się w wątrobie myszy oraz niektórych szczurów. Gdy lis zje zarażoną mysz, w jego jelicie ponownie rozwija się tasiemiec. Również koty i psy, które jedzą myszy, mogą w ten sposób rozprzestrzeniać pasożyta, same jednak nie chorują. Za pewną pociechę można uznać fakt, że częstotliwość zachorowań w Szwajcarii jest bardzo niska, że bezpośrednie przeniesienie z lisa na psy nie jest możliwe oraz że wykastrowane zwierzęta nie zarażają się tasiemcem bąblowcowym lisa.
Lisy miejskie mają z reguły wskaźnik zarażenia poniżej 20%, ponieważ ich pożywienie składa się głównie z resztek żywności. Lisy wiejskie natomiast mają wyższy wskaźnik zarażenia, gdyż obficie żywią się nornicami i myszami polnymi.
Ryzyko zakażenia jest dla zwykłych odwiedzających las minimalne. Wbrew licznym plotkom nie jest znany żaden pacjent z bąblowicą wywołaną przez tasiemca lisiego, który zaraziłby się przez leśne jagody. Jagody wiszące wysoko na krzewie wykluczają się jako droga zakażenia. Trudno sobie wyobrazić, jak na przykład lisie odchody miałyby się dostać na wysoko wiszące jagody.
«Zaobserwowaliśmy, że lisice rodzą więcej młodych tam, gdzie poluje się na te zwierzęta. Wprawdzie poprzez odstrzał można punktowo doprowadzić do odciążenia, ale wkrótce wolne rewiry zostają ponownie zajęte. Natura sama to reguluje.»
Strażnik łowiecki Fabian Kern
Odstrzały lisów mogą wręcz wywoływać taki skutek, że uwolnione siedlisko zostaje na nowo zasiedlone przez lisy o znacznie większym odsetku nosicieli tasiemca lisiego.
Świerzb lisi
Nie każdy nastroszony z wyglądu lis ma świerzb, a psy również nie są w wysokim stopniu narażone na zakażenie. Pasożytniczy świerzbowiec może wprawdzie zaatakować psy lub ludzi – ale to zarażenie jest zarówno tu, jak i tam bardzo dobrze uleczalne. Pozornie zwiększone lokalnie występowanie wspomnianych świerzbowców nie jest następstwem zbyt dużej gęstości populacji lisów. Dlatego intensywniejsze polowanie nie zapobiegnie też rozprzestrzenianiu się świerzbu. Naukowo udowodnione jest raczej, że właśnie w przypadku lisa polowanie w celu ograniczenia chorób dzikich zwierząt jest kontrproduktywne. Również ogólnie okazuje się, że na obszarach intensywnie eksploatowanych łowiecko populacja lisów nie maleje, lecz wręcz rośnie wskutek wzrostu rozrodu i napływu zwierząt.
Za główne przyczyny rozprzestrzeniania się świerzbu lisiego uważa się intensywne polowanie. Polowanie prowadzi do sztucznie odmłodzonej i rosnącej populacji o słabym układzie odpornościowym, a w rezultacie jesienią do wzrostu liczby migrujących młodych lisów, które roznoszą noszone w sobie patogeny.
«Niestety nie możemy dostarczyć danych o stanie zdrowia odstrzelonych lisów, ponieważ nie jest to odnotowywane w kontroli odstrzału. Dotyczy to zarówno polowania, jak i odstrzałów specjalnych, dokonywanych od 15 czerwca do 31 sierpnia. Wśród padłej zwierzyny występuje również świerzb, ale nie możemy określić liczby z owych 23% z powodu wieku, choroby lub osłabienia. Zasadniczo możemy założyć, że w ciągu ostatnich 20 lat między 5 a 10% lisów było zarażonych świerzbem. Pylica jest bardzo rzadka.»
Rolf Schneeberger, LANAT Urząd ds. Rolnictwa i Przyrody
Również w przeszłości świerzb i nosówka pojawiały się lokalnie raz po raz, by następnie samoistnie wygasać. Zwłaszcza tam, gdzie świerzb rozprzestrzenił się szczególnie silnie, lisy zdają się rozwijać rosnącą odporność na ponowne zakażenia. Ponieważ jednak polowanie niweczy istniejącą przewagę przeżycia odpornych na świerzb lisów (myśliwy-hobbysta nie dostrzeże bowiem po lisie jego odporności na świerzb), zabijanie lisów również pod tym względem należy uznać za przeciwskuteczne. Nawiasem mówiąc, w przypadku nosówki stwierdzono, że dzikie zwierzęta wytworzyły już przeciwciała, a zatem zagrożenie jest marginalne.
Lisy nas chronią
Nowe badanie (7) wskazuje, że wymieranie polujących na myszy drapieżników, w szczególności lisa, jest przyczyną rosnącej liczby chorób przenoszonych przez kleszcze u człowieka.
Lisy mają ponadto pozytywny wpływ na ochronę ludzi i zwierząt przed hantawirusem, botulizmem czy na przykład leptospirozą (11).
«Gdyby nie zabijano tak wielu lisów, rolnicy nie musieliby też rozsiewać na polach tak dużych ilości trucizny przeciwko plagom myszy – co z kolei obciąża cały ekosystem.»
IG Wild beim Wild
Leśnicy muszą zwalczać chemią, mechaniką i pułapkami myszy, które niszczą siewki i drzewa, podczas gdy myśliwi-hobbyści polują na lisy, które właściwie utrzymywałyby myszy pod kontrolą. Skutkiem są miliony franków szkód i dodatkowych nakładów na gospodarkę leśną z powodu polowań. Rolnicy i sadownicy muszą zatrudniać łowców myszy, ponieważ brakuje lisa i innych drapieżników.
Barbarzyński folklor czy normalna metoda łowiecka?
W ramach polowania na lisy stosuje się praktyki (9), których właściwie zakazuje ustawa o ochronie zwierząt. Szczególnie okrutnie wygląda to przy polowaniu w norach oraz szkoleniu psów norowców na żywych lisach.
Przynajmniej wśród szwajcarskiej ludności polowanie w norach cieszy się znikomą akceptacją; pokazuje to reprezentatywne badanie z września 2017 roku przeprowadzone wśród 1015 osób przez firmę badania rynku Demoscope na zlecenie Szwajcarskiej Organizacji Ochrony Zwierząt (STS). 64 procent popiera zakaz, a tylko 21 procent chce utrzymania polowania w norach. Sprzeciw jest nieco silniej wyrażony wśród kobiet oraz osób w wieku od 15 do 34 lat. Podział kulturowy między regionami nie istnieje.
Lis jest bardzo poglądowym (i smutnym) przykładem tego, jak hobbystyczny myśliwy swoją niewiedzą i obsesyjną potrzebą kontroli nad przyrodą sam tworzy problemy i pogłębia naturalne mechanizmy regulacyjne. Jeśli podejdzie się do lisów bez uprzedzeń, szybko można dostrzec, że są to fascynujące zwierzęta o imponujących zdolnościach. Są bardzo troskliwymi rodzicami i dysponują nadzwyczajnymi umiejętnościami, takimi jak wykorzystywanie pola magnetycznego Ziemi podczas zdobywania pożywienia. Ponadto jako łowcy myszy są bardzo ważne zarówno dla rolnictwa, jak i leśnictwa oraz mają znaczący udział w ograniczaniu «patogenów przenoszonych przez gryzonie», takich jak hantawirusy czy krętki boreliozy. Z tych powodów powinniśmy postrzegać lisa jako to, czym jest – mianowicie jako ważny element ekosystemu i wzbogacenie rodzimej fauny.
Właściwie całe polowanie na drobną zwierzynę powinno być zakazane. Kto zabija bezsensownie, ten nie chroni, a cywilizowanemu społeczeństwu nie przynosi to żadnego pożytku. Hobbystyczni myśliwi nie dbają zatem także o zdrowe ani naturalne populacje dzikich zwierząt.
Źródła:
Artykuły uzupełniające
- Fred Kurt: Sarna w krajobrazie kulturowym. Ekologia, zachowania społeczne, łowiectwo i gospodarka łowiecka. Kosmos Verlag, Stuttgart 2002, s. 83.
- Federalna statystyka łowiecka Link
- Objaśnienia i źródła Link
- Literatura naukowa: Badania nad lisem rudym
- Myśliwi roznoszą choroby: Badanie
- Łowiectwo sprzyja chorobom: Badanie
- Hobbystyczni myśliwi a przestępczość: Lista
- Zakaz bezsensownego polowania na lisy jest spóźniony: Artykuł
- Luksemburg przedłuża zakaz polowania na lisy: Artykuł
- Polowanie na drobną zwierzynę a choroby dzikich zwierząt: Artykuł
- Płoszenie dzikich zwierząt: Artykuł
Petycje internetowe
Informacje uzupełniające
- St.Gallen: Powstrzymajcie masakrę lisów i borsuków
- Berno: Powstrzymajcie masakrę lisów i borsuków
- Gryzonia: Powstrzymajcie masakrę lisów i borsuków
- Appenzell Ausserrhoden: Powstrzymajcie masakrę lisów i borsuków
- Zurych: Powstrzymajcie masakrę lisów i borsuków
- Solura: Powstrzymajcie masakrę lisów i borsuków
Interessen-Gemeinschaft Wild beim Wild
IG Wild beim Wild to organizacja pożytku publicznego, która działa na rzecz zrównoważonej i wolnej od przemocy poprawy relacji człowiek-zwierzę, przy czym IG specjalizuje się również w prawnych aspektach ochrony dzikich zwierząt. Jednym z naszych głównych celów jest wprowadzenie w krajobrazie kulturowym nowoczesnego i rzetelnego zarządzania dziką zwierzyną na wzór kantonu Genewa – bez hobbystycznych myśliwych, ale z uczciwymi strażnikami łowieckimi, którzy zasługują na to miano i działają zgodnie z kodeksem honorowym. Monopol na stosowanie przemocy należy do państwa. IG wspiera naukowe metody immunokontracepcji dla dzikich zwierząt.
