19 czerwca 2026, 13:39

Szukaj

Gryzonia: Zatrzymajcie masakrę lisów i borsuków

Stosunki jak w najgłębszym średniowieczu w Gryzonii! Aby usprawiedliwić bezlitosne prześladowanie jednego z naszych najciekawszych drapieżników, twierdzi się bez ogródek, że polowanie na lisy i borsuki w ramach polowania na zwierzynę drobną jest konieczne, ponieważ inaczej ich populacje wymknęłyby się spod kontroli – pogląd dawno już przestarzały!

Zasadniczo słabo nękane polowaniami populacje lisów wydają na świat również mniej potomstwa. Ludzie zawsze wywołują też konflikty z dzikimi zwierzętami, które dzielą tę samą przestrzeń życiową. Człowiek powoduje, zwłaszcza w środowisku dzikich zwierząt, znacznie więcej szkód niż kilka winogron, którymi borsuk może się rozkosznie pożywić.

W Szwajcarii szczególnie negatywnie wyróżniają się kantony Berno, Argowia, Gryzonia, St.Gallen, Valais, Lucerna i Zurych, z nieproporcjonalnie wysokim odstrzałem lisów i borsuków.

Przy tym stresie i patologicznej presji łowieckiej hobbystycznych myśliwych w częściowo gęsto zaludnionej przestrzeni życiowej nie należy się dziwić, gdy dzikie zwierzęta chorują.

Wiadomo, według Szwajcarskiego Centrum ds. Wścieklizny, że działalność hobbystycznych myśliwych tylko jeszcze bardziej rozprzestrzeniła chorobę, a w przypadku świerzbu lisów itd. nie jest inaczej.

To właśnie ta mentalność bezsensownej eksploatacji wynikającej z chciwości lub błędnie rozumianego obcowania z naturą prowadzi do tego, że Szwajcaria ma najdłuższą w całej Europie czerwoną listę zagrożonych gatunków. Bezsensowne zabijanie odbywa się na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym. Jest oczywiste, że różnorodność biologiczna, siedliska i ekosystemy w Szwajcarii nie są wystarczająco chronione przez hobbystycznych myśliwych. Paradoksalnie, to zawsze właśnie te kręgi hobbystycznych myśliwych i przedstawicieli hodowców bydła ze swoim lobbingiem są od dziesięcioleci odpowiedzialne za to za pośrednictwem polityki, mediów i ustaw. To oni notorycznie blokują współczesne, etyczne usprawnienia w zakresie ochrony zwierząt i sabotują rzetelną ochronę zwierząt i gatunków.

Protesty online

Dla lisów nie istnieje żadne prawne planowanie odstrzału ani ewidencja populacji. Polowanie na lisy przypomina ekologię na skróty dla niedostatecznie wyszkolonych myśliwych.

Dla IG Wild beim Wild nie ma sensu przyznawanie kantonom większych uprawnień w ustawie łowieckiej – wręcz przeciwnie. Nie radzą sobie z odpowiedzialnością, są przeciążone, jako hobbystyczni myśliwi i decydenci są niedostatecznie wyszkoleni i kłamią. Poza tym mają już wystarczająco dużo swobody błazna.

Przemoc zaczyna się w Gryzonii tam, gdzie kończy się wiedza

Laax pokazuje mentalność mieszkańców Gryzonii – nie po chrześcijańsku, z brutalną i śmiertelną przemocą uderzają w słabszych i tych powierzonych ich opiece. Z tego powodu kanton ten gości najbardziej haniebne imprezy łowieckie w Szwajcarii.

Adrian Arquint, kierownik Urzędu ds. Łowiectwa i Rybołówstwa, ucieleśnia tę zasadę i mentalność na przykład poprzez odstrzał niewinnych młodych wilków (Wild beim Wild informowało).

Tutaj chwalimy sobie kanton Genewa  z profesjonalnym zarządzaniem dziką zwierzyną bez hobby hunters, ale z uczciwymi strażnikami łowieckimi. Nad Jeziorem Genewskim są winnice i inne uprawy, jak w pozostałej części Szwajcarii. Najwyraźniej mają tam jednak ludzkie i etyczne podejście do dzikich zwierząt oraz inteligentne środki ochrony upraw. W Genewie nie reguluje się lisów, kun ani borsuków tylko dlatego, że jest sezon łowiecki. Pokazuje to również federalna statystyka łowiecka (2). Zamiast tego stosuje się praktyczne środki odstraszające (12) oraz sensowne pouczanie i pomoc, a także dokształcanie ludności wraz ze strażnikami łowieckimi. Bezpieczeństwo, ochrona zwierząt i etyka to dewiza.

Gryzonia

Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt (art. 26 TSchG) musi istnieć „rozsądny powód” do zabicia zwierzęcia – w przypadku polowania na lisy i borsuki chodzi jednak najczęściej jedynie o zaspokojenie krwawego hobby. Dla tych dzikich zwierząt nie istnieje żadne prawne planowanie odstrzału. Zwierzęta służą hobby hunters jako żywa tarcza, ponieważ nie ma żadnego powodu – ani z punktu widzenia biologii dzikich zwierząt, ani zdrowotnego – do masowego polowania na zdrowe predatory.

W związku z tym każde polowanie na lisa lub borsuka w Gryzonii z głupkowato szczerzącymi się hobby hunters na selfie jest jawnym naruszeniem ustawy o ochronie zwierząt, ponieważ brakuje rozsądnego powodu. Polowanie na lisy i borsuki w Gryzonii jest zatem zorganizowanym znęcaniem się nad zwierzętami, za które zarząd gminy Laax wypłaca teraz dodatkowo premię za głowę w wysokości 40.– franków.

Dzikie zwierzęta również mają uczucia i emocje. Potrafią cierpieć, przeżywać żałobę i odczuwać radość. Żyją jak my, ludzie, w związkach rodzinnych i strukturach społecznych, które hobby hunters najczęściej dla zabawy terroryzują i bezczeszczą.

Przez całe 6 miesięcy każdego sezonu łowieckiego poluje się w Gryzonii na lisy – w przypadku borsuka są to 4 i pół miesiąca. Przy takim stresie nie trzeba się dziwić, dlaczego te zwierzęta chorują. W całej Europie epicentrum zgłoszeń bąblowca lisiego znajduje się w Szwajcarii, dokładnie w tym regionie Szwajcarii, gdzie zapaleni do polowań hobbyści zagnieździli się w kantonalnych urzędach. Te bezsensowne zakłócenia i emisje hałasu, powodowane podczas nocnych polowań hobbystów w siedlisku, zawsze zakłócają również całe populacje dzikich zwierząt i mieszkańców.

Mistrza Grimbarta – jak nazywany jest borsuk w bajce – nie obserwuje się często: największe zwierzę z rodziny łasicowatych jest płochliwe i aktywne tylko nocą. Dzień borsuki spędzają głównie w norze, która zwykle znajduje się na obrzeżach osiedli i często użytkowana jest przez pokolenia. Również borsuki są dla ludzi nieszkodliwe i nie stanowią zagrożenia ani dla rolnictwa i leśnictwa, ani dla dzikich i domowych zwierząt. Borsuki nie atakują kotów i są głównie aktywne nocą. Jeśli muszą bronić się przed psami, zwykle przegrywa pies. Zimę, czyli przy niskich temperaturach, borsuki spędzają przeważnie śpiąc – zapadają w sen zimowy.

Nauka kontra myśliwskie bajki

Od ponad 30 lat istnieje co najmniej 18 badań z dziedziny biologii dzikich zwierząt, które dowodzą: polowanie na lisy niczego nie reguluje i nie nadaje się również do zwalczania chorób. Wręcz przeciwnie!

Badania naukowe (5) wykazały bowiem, że nawet przy odstrzale trzech czwartych populacji w następnym roku znów jest taka sama liczba lisów. Im intensywniej się na nie poluje, tym więcej jest potomstwa – jakakolwiek „regulacja” tych populacji nie jest ani konieczna, ani w ogóle możliwa przy pomocy myśliwskich środków.

Populacje lisów regulowane są poprzez złożony system społeczny. Lisy żyją w grupach rodzinnych, w których potomstwo wydaje na świat tylko lisica najwyższa rangą (tak jak u dzików locha przewodniczka). Ograniczenie liczby urodzeń zamiast masowej nędzy – tak skomentował to zjawisko biolog Erik Zimen. Jeśli jednak człowiek ingeruje w populację lisów za pomocą pułapki i strzelby, te wspólnoty rodzinne (3) zostają zniszczone. W rezultacie niemal wszystkie lisice są gotowe do rozrodu, a ponadto liczba szczeniąt w miocie silnie wzrasta.

«Nawet bez polowań nie ma nagle zbyt wielu lisów, zajęcy czy ptaków. Doświadczenie pokazuje, że naturę można pozostawić samej sobie. Czysto pragmatycznie rzecz biorąc, polowanie na drobną zwierzynę nie jest konieczne.»

Heinrich Haller, były dyrektor Parku Narodowego Gryzonia i biolog zajmujący się dziką zwierzyną

Badania przeprowadzone w różnych krajach i w różnym czasie wykazały ponadto wpływ lisa rudego nie tylko na populację saren: dla terenu Berner Mittelland szacuje się, że jeden lis w miesiącach od maja do lipca może upolować średnio jedenaście koźląt. W ten sposób ograniczane jest również zgryzanie roślinności przez dziką zwierzynę (1).

Wiele przykładów, takich jak parki narodowe, Luksemburg (10) czy na przykład kanton Genewa pokazało, że nie ma żadnych przekonujących argumentów przemawiających za tymi masakrami. Zwalniające się siedlisko jest natychmiast ponownie zajmowane przez te zwierzęta. Naukowo dobrze udokumentowane jest, że populacja lisów rozwija się w dużej mierze niezależnie od prób ingerencji łowieckiej, ponieważ polowania wręcz przeciwnie powodują gwałtowny wzrost wskaźników rozrodczości.

W Szwajcarii hobby hunters zabijają jednak każdego roku około 20 000 zdrowych lisów do kosza na śmieci lub do spalenia (2). Dokładnie taką liczbę, aby grupa ryzyka, jaką są hobby hunters, mogła później szerzyć swoje sekciarskie łowieckie bajania jako niezbędni regulatorzy. Ten bezsensowny stos padliny na koszt podatników musi się skończyć. Hobby hunting powoduje więcej problemów, niż rzekomo rozwiązuje. To absurdalne postępowanie nie pomaga również lasom.

Podczas tych polowań wciąż dochodzi do fatalnych pomyłek, a hobby hunters zastrzeliwują chronione gatunki zwierząt, takie jak szakale złociste czy wilki (8).

Publikacja z 25.10.2019 w dzienniku urzędowym Laax / GR

PREMIE ZA LISY I BORSUKI

Zgodnie z uchwałą zarządu gminy Laax wypłacana jest premia w wysokości 40 fr. za każdego lisa i każdego borsuka, które podczas najbliższego polowania na drobną zwierzynę zostaną upolowane przez miejscowych myśliwych na terenie gminy Laax.

Aby ubiegać się o tę należność, lisy i borsuki muszą być od teraz ocenione przez pana Petera Truoga, tel. kom. 076 307 71 11. Prosimy o bezpośredni kontakt z nim.

Premie będą wypłacane od 9 marca 2020 r. przez kancelarię gminy Laax na podstawie zgłoszonych kontroli pana Petera Truoga.

Laax, 25.10.2019

Czy świadoma podatniczka i odpowiedzialny podatnik mogą jeszcze pogodzić ze swoim sumieniem wspieranie takich destynacji wakacyjnych w Szwajcarii, które ani trochę nie troszczą się o etykę, naukę czy ochronę zwierząt?

Koniec z dręczeniem zwierząt i marnotrawieniem pieniędzy podatników w kantonie Gryzonia.

Polowanie na lisy jest bezsensowne pod względem ekologicznym, ekonomicznym i epidemiologicznym – wręcz przeciwskuteczne! – i dlatego musi zostać zakazane w interesie człowieka, przyrody i świata zwierząt oraz z punktu widzenia etyki, moralności i ochrony zwierząt. Ślepy aktywizm i przemoc nikomu nie pomagają.

Pobieranie pokarmu przez dzikie zwierzęta we wspólnej przestrzeni życiowej nie jest szkodą, lecz naturalnym procesem przetrwania tych istot. Tu potrzebne są tolerancja i uczciwość. My, ludzie, zabudowujemy i niszczymy przestrzeń życiową dzikich zwierząt na wszystkich poziomach wielokrotnie bardziej. Dzikie zwierzęta mają takie samo prawo do istnienia jak ludzie. Te pełne braku szacunku akcje zabijania i premie za głowy nie mają żadnego związku ze zdrowym, kształtującym serce poczuciem sprawiedliwości. Przed gradem i wyjadaniem przez ptaki chroni się przecież również na przykład sieciami lub odstraszaniem.

Poprzez to bezpośrednie złożenie petycji domagamy się od decydentów jak najszybszego zakazania zabijania tych wspaniałych stworzeń i opublikowania tego w dzienniku urzędowym.

  • Władze gminy Laax
  • Adrian Arquint, Urząd ds. Łowiectwa i Rybołówstwa

Wyraź telefonicznie swoje zdanie decydentom w Gryzonii:

  • Peter Truog, hobbystyczny myśliwy, +41 76 307 71 11
  • Franz Gschwend, burmistrz gminy, +41 79 432 32 06
  • Christian Capaul, zarząd gminy, +41 79 658 96 41
  • Beat Camathias, zarząd gminy, +41 79 337 84 76
  • Marita Buchli, zarząd gminy, +41 79 324 94 55
  • Ralf Seelig, wiceprzewodniczący, +41 79 401 44 73
  • Rest Giacun Coray, sekretarz gminy, +41 81 921 51 51
  • Adrian Arquint, Urząd ds. Łowiectwa i Rybołówstwa, +41 81 257 38 91

Dodatkowo domagamy się:

  • Uznania badań naukowych i opinii ekspertów (nie ze środowiska hobbystycznych myśliwych), które podważają lub obalają konieczność polowań.
  • Zaprzestania rozpowszechniania sekciarskich, obalonych myśliwskich kłamstw, takich jak rzekoma konieczność regulacji populacji lisów, a także sianie paniki przed wścieklizną, bąblowicą i świerzbem, czy też że to lis ponosi winę za spadek liczebności zwierzyny drobnej itd.
  • Zabijanie zwierząt w ramach rozrywki nie ma nic do roboty w XXI wieku i powinno być również ścigane na drodze karnej.

Uzasadnienie:

W Gryzonii w sezonie łowieckim 2017 myśliwi-hobbyści o nastawieniu bojowym zabili 3’412 lisów bez podstaw naukowych czy fachowej wiedzy z zakresu biologii dzikich zwierząt. W roku 1984 było ich dopiero 950. Pod względem liczbowym stanowią one największą grupę skrytobójczo zabitych drapieżników. W przypadku borsuka było to 47 sztuk w 1984 roku, a obecnie 247.

Rzekome zagrożenie dla ptaków łąkowych, czyli gatunków gnieżdżących się na ziemi, można odesłać do krainy myśliwskich bajek, istnieją bowiem prace badawcze, które wpływ na populacje ptaków oceniają jako nieistotny (3). Jest to tym bardziej zrozumiałe, gdy uświadomimy sobie główny pokarm lisów: myszy i dżdżownice. Lisy są zdecydowanie pożyteczne dla rolnictwa. A to, że lisy są wybitnie pożyteczne dla leśnictwa i chronią człowieka przed chorobami poprzez gorliwe wytępianie myszy (które uchodzą za głównych nosicieli np. boreliozy z Lyme), wiadomo natomiast tylko nielicznym.

Pozorne argumenty o rzekomym zwalczaniu wścieklizny, bąblowicy lisiej czy świerzbu poprzez bezlitosne polowanie zostały naukowo obalone. Świerzb występuje znacznie rzadziej, niż się przypuszcza, a lisy o dobrej kondycji potrafią wyleczyć się ze świerzbu. Te populacje lisów są wówczas odporne na ponowne zakażenia. Ponadto świerzb u lisów nie stanowi zagrożenia dla ludzi ani zwierząt domowych.

Bąblowiec lisi

Mniej lisów, mniej bąblowca lisiego, a więc także mniejsze ryzyko zakażenia dla człowieka. Na pierwszy rzut oka to wiarygodny wniosek, lecz przy dokładnej analizie okazuje się jednak tylko myśliwskim zmyśleniem, co potwierdza kilka międzynarodowych badań (6).

W całej Europie epicentrum zgłoszeń bąblowca lisiego leży w Szwajcarii, dokładnie na tym obszarze Szwajcarii, gdzie zapaleni do łowiectwa myśliwi-hobbyści zagnieździli się w kantonalnych urzędach. Te bezsensowne zakłócenia oraz emisje hałasu podczas polowań myśliwych-hobbystów w środowisku życia zwierząt zawsze zakłócają również całe populacje dzikich zwierząt oraz mieszkańców.

Istnieje znacznie więcej chorób odzwierzęcych u zwierząt domowych i hodowlanych. Z reguły tylko hobbystyczni myśliwi zarażają się chorobą odzwierzęcą, taką jak bąblowica wielokomorowa. Około 20 – 30 osób zaraża się rocznie w Szwajcarii tą chorobą wątroby (Echinococcus multilocularis). Nie jest to więcej niż dawniej, gdy w miastach spotykano mniej lisów. Układ odpornościowy większości ludzi jest na tyle silny, by zwalczyć infekcję. Z reguły larwy tasiemca lisiego rozwijają się w wątrobie myszy i niektórych szczurów. Gdy lis zje zarażoną mysz, w jego jelicie ponownie rozwija się tasiemiec. Również koty i psy, które zjadają myszy, mogą w ten sposób rozprzestrzeniać pasożyta, same jednak nie chorują. Za w pewnym stopniu uspokajający można uznać fakt, że częstość zachorowań w Szwajcarii jest bardzo niska, że bezpośrednie przeniesienie z lisa na psa nie jest możliwe oraz że kastrowane zwierzęta nie zarażają się tasiemcem lisim.

Lisy miejskie mają z reguły wskaźnik zarażenia poniżej 20%, ponieważ ich pożywienie składa się głównie z resztek żywności. Lisy wiejskie natomiast mają wyższy wskaźnik zarażenia, ponieważ obficie żywią się myszami polnymi.

Ryzyko zakażenia jest dla zwykłych osób odwiedzających las minimalne. Wbrew licznym pogłoskom, nie jest znany żaden pacjent chory na bąblowicę, który zaraziłby się przez owoce leśne. Jagody zwisające wysoko na krzewie są wykluczone jako droga zakażenia. Trudno sobie wyobrazić, jak na przykład lisie odchody miałyby trafić na wysoko zwisające jagody.

„Zaobserwowaliśmy, że tam, gdzie poluje się na lisy, samice rodzą więcej młodych. Można wprawdzie poprzez odstrzał uzyskać miejscowe odciążenie, lecz wkrótce wolne rewiry zostają ponownie zajęte. Natura sama to reguluje.“

 Strażnik łowiecki Fabian Kern

Odstrzały lisów mogą wręcz mieć ten skutek, że uwolniona przestrzeń życiowa zostaje na nowo zasiedlona przez lisy o znacznie większym udziale nosicieli tasiemca lisiego.

Świerzb lisi

Nie każdy zmierzwiony lis ma świerzb, a psy też nie są szczególnie narażone na zakażenie. Pasożytniczy świerzbowiec może oczywiście zaatakować psy lub ludzi – ale to porażenie jest zarówno tu, jak i tam bardzo dobrze uleczalne. Pozornie wzmożone lokalne występowanie wspomnianych roztoczy nie jest skutkiem zbyt dużej gęstości populacji lisów. Dlatego intensywniejsze polowanie również nie zapobiegnie rozprzestrzenianiu się świerzbu. Naukowo udowodniono raczej, że właśnie w przypadku lisa polowanie jest przeciwskuteczne w powstrzymywaniu chorób dzikich zwierząt. Ogólnie również okazuje się, że na obszarach intensywnie objętych polowaniami populacja lisów nie maleje, lecz wręcz rośnie poprzez wzrost rozrodczości i napływ zwierząt.

Za główną przyczynę rozprzestrzeniania się świerzbu u lisów uznaje się intensywne polowanie. Wskutek polowania dochodzi do sztucznie odmłodzonej i rosnącej populacji o słabym układzie odpornościowym, a w rezultacie jesienią do wzrostu liczby migrujących młodych lisów, które rozprzestrzeniają noszone w sobie patogeny.

„Niestety nie możemy podać danych dotyczących stanu zdrowia odstrzelonych lisów, ponieważ nie jest to odnotowywane w kontroli odstrzału. Dotyczy to zarówno polowania, jak i odstrzałów specjalnych, dokonywanych od 15 czerwca do 31 sierpnia. Wśród padłej zwierzyny zdarza się także świerzb, ale nie możemy określić tej liczby spośród 23% z powodu wieku, choroby lub osłabienia. Zasadniczo możemy przyjąć, że w ciągu ostatnich 20 lat od 5 do 10% lisów było zarażonych świerzbem. Nosówka jest bardzo rzadka.“

Rolf Schneeberger, LANAT Urząd ds. Rolnictwa i Natury

Również w przeszłości świerzb i nosówka lokalnie raz po raz wybuchały, a następnie same wygasały. Przede wszystkim tam, gdzie świerzb szczególnie silnie się rozprzestrzenił, lisy wydają się rozwijać rosnącą odporność na nowe zakażenia. Ponieważ jednak polowanie niweczy faktycznie istniejącą przewagę przetrwania dla lisów odpornych na świerzb (hobbystyczny myśliwy w końcu nie widzi po lisie jego odporności na świerzb), zabijanie lisów również pod tym względem jest prawdopodobnie przeciwskuteczne. Nawiasem mówiąc, w przypadku nosówki stwierdzono, że dzikie zwierzęta wytworzyły już przeciwciała, a zagrożenie jest tym samym marginalne.

Lisy nas chronią

Nowe badanie (7) wskazuje, że wymieranie polujących na myszy drapieżników, w szczególności lisa, jest przyczyną wzrostu liczby chorób przenoszonych przez kleszcze u ludzi.

Lisy mają ponadto pozytywny wpływ na ochronę ludzi i zwierząt przed hantawirusem, botulizmem czy na przykład leptospirozą (11).

„Gdyby nie zabijano tylu lisów, rolnicy nie musieliby też wysypywać na polach tak dużo trucizny przeciwko plagom myszy – co z kolei obciąża cały ekosystem.“

IG Wild beim Wild

Leśnicy muszą zwalczać myszy chemią, mechaniką i pułapkami, ponieważ myszy te niszczą siewki i drzewa, podczas gdy hobbyści myśliwi polują na lisy, które właściwie utrzymywałyby myszy pod kontrolą. Skutkiem są miliony franków strat i dodatkowych nakładów na gospodarkę leśną z powodu polowań. Rolnicy i sadownicy muszą zatrudniać łapaczy myszy, ponieważ brakuje lisa i innych drapieżników.

Barbarzyński folklor czy normalna metoda polowania?

W ramach polowania na lisy stosuje się praktyki (9), których ustawa o ochronie zwierząt właściwie zakazuje. Szczególnie okrutnie odbywa się polowanie w norze oraz szkolenie psów norowców na żywych lisach.

Przynajmniej wśród szwajcarskiego społeczeństwa polowanie w norze cieszy się niewielką akceptacją; pokazuje to reprezentatywna ankieta z września 2017 roku przeprowadzona wśród 1015 osób przez firmę badania rynku Demoscope na zlecenie Szwajcarskiej Ochrony Zwierząt (STS). 64 procent popiera zakaz, a tylko 21 procent chce utrzymać polowanie w norze. Sprzeciw jest nieco silniej wyrażony wśród kobiet oraz osób w wieku od 15 do 34 lat. Podział na regiony językowe nie istnieje.

Lis jest bardzo wymownym (i smutnym) przykładem tego, jak hobbystyczny myśliwy, kierując się niewiedzą i przymusową potrzebą kontroli nad przyrodą, sam stwarza problemy i pogarsza naturalne mechanizmy regulacyjne. Jeśli zajmiemy się lisami bez uprzedzeń, szybko dostrzeżemy, że są to fascynujące zwierzęta o imponujących zdolnościach. Są bardzo troskliwymi rodzicami i dysponują nadzwyczajnymi umiejętnościami, takimi jak wykorzystywanie ziemskiego pola magnetycznego podczas zdobywania pożywienia. Ponadto, jako myśliwi polujący na myszy, są bardzo ważne zarówno dla rolnictwa, jak i leśnictwa oraz mają istotny udział w ograniczaniu „patogenów przenoszonych przez gryzonie", takich jak hantawirusy czy krętki boreliozy. Z tych powodów powinniśmy postrzegać lisa takim, jakim jest – mianowicie jako ważny element ekosystemu i wzbogacenie rodzimej fauny.

Tak naprawdę całe polowanie na zwierzynę drobną powinno być zakazane. Kto zabija bezsensownie, ten nie chroni, a cywilizowanemu społeczeństwu nie przynosi to żadnej korzyści. Hobbystyczni myśliwi nie dbają zatem również o zdrowe ani naturalne populacje dzikiej zwierzyny.

Zwłaszcza w przypadku hobbystycznych myśliwych niezwykle istotne jest, aby przyglądać się wszystkiemu bardzo dokładnie. Nigdzie indziej nie manipuluje się tak bardzo nieprawdą, myśliwskimi opowiastkami i fałszywymi informacjami. Przemoc i kłamstwa to dwie strony tej samej monety!

Źródła:

Artykuły uzupełniające

  • Fred Kurt: Sarna w krajobrazie kulturowym. Ekologia, zachowania społeczne, polowanie i hodowla. Kosmos Verlag, Stuttgart 2002, s. 83.
  • Federalna statystyka łowiecka Link
  • Objaśnienia i źródła Link
  • Literatura naukowa: Badania nad lisem rudym
  • Myśliwi roznoszą choroby: Badanie
  • Polowanie sprzyja chorobom: Badanie
  • Hobbystyczni myśliwi a przestępczość: Lista
  • Zakaz bezsensownego polowania na lisy jest już dawno spóźniony: Artykuł
  • Luksemburg przedłuża zakaz polowania na lisy: Artykuł
  • Polowanie na zwierzynę drobną a choroby dzikiej zwierzyny: Artykuł
  • Płoszenie dzikich zwierząt: Artykuł

Interessen-Gemeinschaft Wild beim Wild

IG Wild beim Wild jest pożytku publicznego wspólnotą interesów, która angażuje się na rzecz zrównoważonej i wolnej od przemocy poprawy relacji człowiek-zwierzę, przy czym IG wyspecjalizowała się także w prawnych aspektach ochrony dzikich zwierząt. Jednym z naszych głównych celów jest wprowadzenie w krajobrazie kulturowym nowoczesnego i rzetelnego zarządzania dziką zwierzyną na wzór kantonu Genewa – bez hobbystycznych myśliwych, ale z uczciwymi strażnikami łowieckimi, którzy na to miano zasługują i działają zgodnie z kodeksem honorowym. Monopol na przemoc należy do państwa. IG wspiera naukowe metody immunokontracepcji dla dzikich zwierząt.